Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

MY NIE WIEMY – RZECZ O GRANICACH

"Służba Bezpieczeństwa może i powinna kreować rożne stowarzyszenia, kluby czy nawet partie polityczne. Ma za zadanie głęboko infiltrować istniejące gremia kierownicze tych organizacji na szczeblu centralnym i wojewódzkim, a także na szczeblach podstawowych, musza być one przez nas operacyjnie opanowane. Musimy zapewnić operacyjne możliwości oddziaływania na te organizacje, kreowania ich działalności i kierowania ich polityką" – instruował  Czesław Kiszczak, podczas posiedzenia kierownictwa MSW, w lutym 1989 roku.
Dziś wiemy, że cały proces „transformacji ustrojowej” był kierowany i nadzorowany przez bezpiekę. Nim rozpoczęły się rozmowy okrągłego stołu, instrukcje SB wskazywały na potrzebę „wspierania zwolenników konstruktywnego nurtu opozycji w naszym kraju, kosztem wyhamowania najbardziej agresywnych inicjatyw podejmowanych przez ekstremistów".
W ramach dyspozycji wydanych przez szefa bezpieki, inspirowano więc powstawanie nowych partii i środowisk politycznych. Udział w tym procederze brali ludzie powiązani z policją polityczną PRL, którzy po roku 1990 przemienili się w biznesmenów, bankierów i polityków. Jedną z partii, w której znalazły się takie postacie, był Kongres Liberalno Demokratyczny, z którego, w roku 2001 powstała Platforma Obywatelska.
Gdy w świetle kamer telewizyjnych „trzech tenorów” obwieszczało powołanie „nowej siły” zapowiadając przy tym „uwalnianie tkwiących w nas talentów”, Ludwik Dorn w Tygodniku „Nowe Państwo” (z 2.03.2001) pisał: „Niezależnie od tego, że udział w tym przedsięwzięciu bierze szereg osobistości politycznych o życiorysach związanych z opozycją wobec PRL, to zarówno Andrzej Olechowski, główny animator Platformy (zarejestrowany tajny współpracownik kontrwywiadu zagranicznego PRL), jak i jego bezpośrednie zaplecze intelektualno-organizacyjne w postaci funkcjonariuszy komunistycznych służb specjalnych (generałowie Petelicki i Czempiński) oraz grupa finansowego wsparcia (Business Centre Club, gdzie czołową rolę odgrywają byli pracownicy biur radców handlowych PRL-owskich ambasad) kojarzeni są z komunistycznym wywiadem – dawnym I Departamentem MSW. Platforma Obywatelska nie jest wyłącznie ekspozyturą “jedynki”, ale w rękach realnej grupy kierowniczej stanowi użyteczne, w dużym stopniu kontrolowane narzędzie realizacji jej ekonomicznych interesów.
Zdaniem niektórych mediów, powołanie PO poprzedziło intrygujące wydarzenie. W styczniu 2001 roku, w warszawskim gmachu Intraco doszło do spotkania zorganizowanego przez byłego funkcjonariusza Departamentu I SB MSW Gromosława Czempińskiego. W latach 70. Czempiński był oficerem prowadzącym Andrzeja Olechowskiego (KO ps.”Must”, „Tener”). Zebranych wówczas „przyjaciół jednej służby”, pułkowników: Krzysztofa Smolińskiego, Romana Deryłę, Marka Szewczyka, Zygmunta Cebulę i Wojciecha Czerniaka, Czempiński miał namawiać do wsparcia Platformy i zachęcać do budowania wokół tej partii grupy doradców i specjalistów od służb specjalnych.
Przypominam ten charakterystyczny rys „liberalnej” formacji, zwanej dziś „opozycją”, bo ma on zasadnicze znaczenie dla oceny działań tej grupy w latach 2007-2015, ale pozwala też lepiej zrozumieć mechanizmy rządzące obecnymi akcjami środowiska PO.
Analizowanie ich w kontekście strategii politycznych lub działań wynikających z „pluralizmu parlamentarnego”, jest kardynalnym błędem wszystkich „ekspertów”, publicystów i polityków obozu rządzącego.
W moim poprzednim tekście znalazł się fragment bezpośrednio odnoszący do tej błędnej kwalifikacji:  „Logika obecnej wojny hybrydowej nie jest zależna od tego, co zrobi lub czego nie zrobi PiS w ramach pokracznej „demokracji parlamentarnej”, bo żadne z dotychczasowych działań w niczym nie zagroziły decydentom III RP. Jest natomiast zależna od pragmatyki pracy służb specjalnych i metod operacyjnych, bo z takim mechanizmem i środowiskiem decydenckim mamy dziś do czynienia. Tzw. politycy „opozycji” oraz poszczególne indywidua wystawiane na widok publiczny, spełniają tylko rolę „słupów ogłoszeniowych” i nie posiadają żadnych właściwości sprawczych.”
Jest zadziwiające, że ludzie, którzy publicznie stawiają (słuszny) zarzut środowisku „opozycji”, iż broni ono i wspiera byłych esbeków i działa na rzecz interesów sukcesorów komuny, nie chcą jednocześnie przyjąć, że działaniami owej „opozycji” rządzą mechanizmy zaczerpnięte z arsenału policji politycznej PRL, a ona sama stanowi tylko „użyteczne, w dużym stopniu kontrolowane narzędzie realizacji ekonomicznych interesów”. Przyjęcie takiej tezy zrujnowałoby jednak mitologię demokracji III RP i zmusiło rządzących do zastosowania środków adekwatnych do skali zagrożenia. Łatwiej zatem posługiwać się efekciarską demagogią i stawiać publicystyczne zarzuty o puczu i próbie zamachu stanu, nie podejmując przy tym żadnych działań, niż powiedzieć Polakom, że mają do czynienia z elementami wojny hybrydowej, prowadzonej przez polityczną agenturę wpływu, pod dyktando wrogich ośrodków i  „realnej grupy kierowniczej”.
Pytanie – gdzie szukać tej grupy, nie powinno nastręczać trudności. Wystarczy dostrzec genezę Platformy Obywatelskiej i grup współtworzących obecną „opozycję” oraz prawidłowo ocenić narzędzia i środki używane przez to towarzystwo. Pomocne będzie również (dość powszechne) przekonanie, że w III RP ścierają się zwykle interesy dwóch środowisk decydenckich i ich agentury – ludzi komunistycznej „wojskówki” (Zarządu II Sztabu Generalnego WP i Wojskowej Służby Wewnętrznej) oraz tzw. służb cywilnych PRL, na czele z esbekami z Departamentu I SB MSW.
Jest w tym zestawieniu spora doza uproszczenia, ale nie można mu odmówić sensu i cech wiarygodności. Obecność wśród „ojców założycieli” PO Gromosława Czempińskiego czy Andrzeja Olechowskiego, sugerowałaby przyporządkowanie tej inicjatywy politycznej ludziom „wywiadu” cywilnego i poszukiwanie wśród nich źródeł mecenatu i inspiracji.
Byłoby to założenie tym trafniejsze, jeśli przyjąć, że zainicjowane w roku 2013 „nowe rozdanie”, zakończone prezydenturą Andrzeja Dudy i rządami Prawa i Sprawiedliwości, nosi znamiona kombinacji operacyjnej, rozegranej z kolei przez środowisko byłej „wojskówki”. Gdy w roku 2013 twierdziłem, że zapoczątkowane wówczas roszady zakończą się odejściem Tuska i ujawnią rzeczywistych decydentów, były to tezy kompletnie odosobnione i przemilczane.
W tekście „NIEDYSKRETNY UROK REŻIMU PREZYDENCKIEGO” z października 2014 mogłem już napisać, że „Odsunięcie nadto skompromitowanego Donalda Tuska i kilku innych osób, szczególnie zaangażowanych w sprawę kłamstwa smoleńskiego, jest zabiegiem od dawna planowanym i korzystnym dla triumwiratu III RP. W tle obecnej kombinacji znajdziemy bez wątpienia interesy środowiska belwederskiego, ale ma ona również szerszy wymiar dotyczący interesów rosyjskich i niemieckich. (…) Mocnym preludium, zapowiadającym te roszady była tzw. afera podsłuchowa, w której ludzie bliscy kręgom belwederskim wystawili figurantów mających uwiarygodnić pochodzenie komprmateriałów. Ich dozowanie powierzono środowiskom medialnym działającym na rzecz Komorowskiego”.
Ówczesne roszady i dymisje związane z tzw. aferą podsłuchową, łączył wspólny mianownik – dotyczyły ludzi blisko związanych z D. Tuskiem i pozbawiały wpływów osoby z „pierwszego garnituru” PO. Nie było wśród nich polityków powiązanych z Belwederem ani kojarzonych z tzw. frakcją G. Schetyny. Jedynymi "nieumoczonymi" w owej służbowej „aferze” pozostali uczestnicy dawnych biesiad u agenta WSI Jeremiusza Barańskiego oraz środowisko zbliżone do lokatora Belwederu.
W III RP, kombinację zmierzającą do zdyscyplinowania grupy Tuska i wymiany ówczesnej ekipy, mógł podjąć tylko taki ośrodek władzy, który dysponował realnymi narzędziami wpływu i potrafił zapewnić mechanizmy bezpiecznego przeprowadzenia „nowego rozdania”. Bezpiecznego, a zatem takiego, które nie doprowadzi do niekontrolowanego upadku triumwiratu (politycy-oligarchowie-służby) i nie zagrozi fundamentom magdalenkowego tworu.
Dzisiejsza kondycja tzw. dobrej zmiany, wydaje się potwierdzać te przypuszczenia, a zakres celowych zaniechań i przemilczanych kwestii stanowi istotną wskazówkę.
Prezydencka zasłona nad Aneksem do Raportu z Weryfikacji WSI, nierozliczenie kadencji B. Komorowskiego i jego zaplecza ani żadnego z przestępstw poprzedniego reżimu, ignorowanie sądowych zeznań świadka Winiarskiego i innych osób zeznających w sprawie afery marszałkowej, ucieczka od tematów związanych z odpowiedzialnością ludzi „wojskówki” (szczególnie zbrodnia założycielska III RP czy afera marszałkowa), uczynienie z BBN skansenu „komorowszczyzny” oraz kontynuacja niektórych projektów politycznych poprzednika – mogą wskazywać, że środowisko byłych WSI znajduje się dziś pod politycznym parasolem ochronnym lub posiada mocne gwarancje bezpieczeństwa.
Sygnalizuję jedynie ten ważny temat i postaram się rozwinąć go w kilku innych tekstach.
Przyjęcie takiej perspektywy, pozwalałoby ocenić akcje „opozycji” jako próbę odzyskania wpływów przez środowisko cywilnej bezpieki i widzieć w nich frondę skierowaną przeciwko „nowemu rozdaniu”. Analiza narzędzi wykorzystywanych przez „opozycję”: akcji propagandowych i dezinformacyjnych, prowokacji, szantażu i dywersji politycznej, prób destabilizacji i dezorganizacji instytucji państwa, wskazuje natomiast na silne inspiracje metodologią i technikami operacyjnymi służb specjalnych.
W tym kontekście, warto zapoznać się z treścią publikacji, jaka ukazała się na stronie internetowej  Fundacji Po.Int. Fundację zarejestrowano 19 kwietnia br., zaś założyciele napisali o sobie: „Stanowimy zespół złożony z reprezentantów środowisk akademickich, byłych oficerów służb specjalnych, byłych dyplomatów, ekspertów wojskowości oraz przedstawicieli biznesu i mediów.”
Powoływanie tego typu stowarzyszeń i organizacji zrzeszających byłych esbeków lub żołnierzy „wojskówki”, jest wręcz tradycją III RP i regułą skoordynowaną z bieżącą sytuacją polityczną. I tak - przejęcie władzy przez PO-PSL poprzedziło powołanie (we wrześniu 2007) stowarzyszenia ProMilitio, założonego przez gen. Tadeusza Wileckiego i Marka Dukaczewskiego. W styczniu 2010 roku, tuż przed zamachem smoleńskim powstało natomiast stowarzyszenie „Sowa”, założone przez ludzi b.WSI. Pisałem wówczas, że w obu przypadkach, mieliśmy do czynienia z inicjatywą ludzi, którzy w zwycięstwie Platformy trafnie upatrywali szansę na umocnienie wpływów i realizację własnych interesów.
Prezesem zarządu fundacji Pro.Int jest b. funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa Włodzimierz
 Sokołowski (ps. literacki Vincent Viktor Severski)- od 1982 r. w Wydziale XI Departamentu I SB MSW. Wydział ten zajmował się tzw. dywersją ideologiczną, czyli rozpracowaniem i zwalczaniem „Solidarności” oraz walką z organizacjami wspierającymi solidarnościowe podziemnie. Funkcjonariuszami Wydziału XI byli też- Aleksander Makowski, S.Petelicki czy jeden z „ojców założycieli” PO, Gromosław Czempiński. Wśród członków rady fundacji znajdziemy m.in. W.Sokałę – „popularyzatora Wolnomularstwa”, „Wielkiego Mówcę Rady Federacji Polskiej Międzynarodowego Mieszanego Zakonu Wolnomularskiego „Le Droit Humain” oraz Kamila Niemira, byłego dziennikarza Gazety Wyborczej.  Ekspertami Pro.Int są zaś Piotr Niemczyk, autor „słynnej” instrukcji 0015/92 UOP, na mocy której inwigilowano środowisko polskiej prawicy, Witold Janczys, korespondent rosyjskiej sekcji „Deutsche Welle” czy Wojciech Martynowicz, funkcjonariusz Departamentu I SB MSW.
Tekst Martynowicza, zatytułowany „Manifest”( w podtytule –„Ale my wiemy”) powinien nie tylko zainteresować kontrwywiad III RP, ale wzbudzić szczególną uwagę obserwatorów życia publicznego. Rzadko się zdarza, by w sposób tak bezceremonialny zaprezentowano logikę  „byłych oficerów służb specjalnych” i sformułowano równie wyraziste sugestie i ostrzeżenia pod adresem obecnego rządu.
Logika panów „byłych oficerów” nie jest skomplikowana i sprowadza się do klasycznej manipulacji, w której pracę w organach okupanta sowieckiego nazywa się „pracą dla Polski”, zaś między „obroną socjalizmu”, a służbą na rzecz suwerennego państwa, stawia znak równości. Przez cały okres III RP, to ordynarne kłamstwo pozwalało ludziom bezpieki kreować się na polskich patriotów oraz znawców problematyki bezpieczeństwa narodowego. Zainteresowany tematem, odsyłam do książki „BEZPIEKA. O MITOLOGII SŁUŻB SPECJALNYCH PRL”, w której obszernie uzasadniam fałszywość tego mitu.
Bardziej interesująca jest natomiast ta część „Manifestu”, w której autor roztacza przed adresatami (Panie Prezydencie, Panie i Panowie Posłowie, Szefowie Służb Specjalnych, Szanowni Czytelnicy) wizję konsekwencji wprowadzenia tzw. ustawy dezubekizacyjnej i zadaje dramatyczne pytanie – „Jaką wiadomość i komu przekazuje rząd Beaty Szydło (a raczej Jarosława Kaczyńskiego) oraz Pan Prezydent, realizując plan radykalnego zmniejszenia uczciwie nabytych praw emerytalnych? Państwo zapewne nie wiedzą. Ale my wiemy.”
„Wiadomość” o braku lojalności państwa wobec byłych esbeków, nie musi nas interesować. Intryguje jednak, że tę samą „wiadomość” mają również odbierać „młodsi oficerowie, pozostający w służbie”. Zdaniem autora, im także rząd PiS „przekazuje podobny komunikat – nie liczcie na naszą lojalność, bo jak coś nam się nie spodoba, to widzicie co możemy zrobić. Rząd może was usunąć ze służby pod pretekstem „dobra służby”, a potem wykastrować wasze emerytury, jeśli nie będziecie wierni – wierni „nam”, bo przecież nie „im”!
Dalej dowiemy się, że „Naruszanie fundamentalnej w całym świecie zasady bezwzględnej lojalności oficera wobec Państwa i Państwa wobec oficera wiedzie do relatywizacji tej więzi. (…) Skoro Państwo może bywać lojalne lub nie według zasady „widzimisię”, to oficer wywiadu (lub inny funkcjonariusz Państwa) może zachować się co najmniej symetrycznie albo gorzej – spodziewając się „wystawienia do wiatru”, taki oficer może uprzedzająco się „do wiatru” ustawić. A znając inteligencję obecnie służących oficerów kontrwywiadu (tych w ABW i tych w AW), którzy także są bystrymi czytelnikami ustaw, przewidujemy, że ich gorliwość w tropieniu obcych szpiegów będzie umiarkowana.”
Jakby mało takich nieszczęść, b. funkcjonariusz Departamentu I SB MSW ostrzega rządzących, że „w tej ustawie widzimy ukryty komunikat rządu do służb specjalnych innych państw. Te mniej nam przyjazne uzyskały potężną dźwignię werbunkową wobec polskich funkcjonariuszy. Argument o państwie nielojalnym wobec własnego urzędnika, użyty w odpowiednim kontekście, może przekonać osoby nawet bardzo uparte i nieprzejednane. Wiemy co mówimy. Akurat w tym jesteśmy fachowcami.”
Można byłoby przejść do porządku na tym ahistorycznym i niedorzecznym wywodem i uznać go za wyraz frustracji środowiska byłych esbeków, gdyby nie fakt, że wielu z tych ludzi ci nadal posiada wpływ na służby III RP i jest aktywnymi uczestnikami życia publicznego. Lekceważenie takiego sygnału, byłoby tym bardziej pochopne, że sugestia o możliwej nielojalności „młodszych oficerów, pozostających w służbie” wpisuje się w szereg innych gróźb, próśb i deklaracji, które w normalnym państwie byłyby potraktowane z uwagą przez służby i prokuraturę.
Zaledwie przed miesiącem, jeden z byłych esbeków groził – „Ingerencja pisiorów w wypracowane emerytury za czasów PRL stawia mnie oraz moich kolegów pod ścianą. Jestem po rozmowach z kolegami po fachu, którzy nie zdali broni służbowej i może być wkrótce gorąco. Obym się mylił, ale ktoś z nas w końcu pęknie”. Znane są też występy jednego z wysokich rangą żołnierzy LWP, który wzywał do „wyjścia na ulicę 13 grudnia” i zapewniał, że przemawia „w imieniu młodszego pokolenia wojskowych, które nie może już znieść tego ciągłego poniżania armii i robienia sobie żartów z jej modernizacji.”
Z kolei w tzw. „Odezwie do wszystkich Polaków” z 3 grudnia 2016, przedstawiciele wszystkich środowisk „opozycji” wezwali m.in. „sędziów, prokuratorów, policjantów i wojskowych”, by „wypowiedzieli posłuszeństwo tej władzy”.
Nigdy wcześniej nie było jednak „sugestii”, które w tak newralgicznym obszarze sygnalizowałyby „argument o państwie nielojalnym”.
Można oczywiście uznać, że III RP nie była i nie będzie państwem prawa i demokracji, zatem wzywanie armii do puczu, a służb do nielojalności, jest naturalną cechą bękarta PRL. W cywilizowanym świecie nie ma przecież krajów, w których takie przypadki nie byłyby uznane za poważne przestępstwa i  działania dywersyjne. Podobnie, jak nie ma „byłych oficerów służb”, którzy takim językiem przemawialiby do rządów swoich państw.
„Manifest” byłego esbeka, zawiera jednak zbyt groźne „sugestie”, by poprzestać na takiej konstatacji. Traktuję go w kategoriach ostrzeżenia, wydanego przez przedstawiciela środowiska Departamentu I SB MSW i rodzaj swoistej deklaracji złożonej obecnej „opozycji”. Ale też i coś więcej.
To bowiem, co Oni „wiedzą” jest rzeczywiście niedostępne cherlawym politykom PiS i dla „dobrej zmiany” może okazać się „obosieczną brzytwą”. Kto potrafi czytać, zrozumie, że w tekście „Manifestu” nietrudno dostrzec fragmenty pisane „sympatycznym atramentem”.
Nie interesuje mnie, co i jak odczytają z tego politycy PiS. Jeśli stali się zakładnikami mitologii demokracji, równie łatwo będą zakładnikami tych, którzy ustawili „nowe rozdanie”.
Część wyborców dostrzeże ten rodzaj zniewolenia, gdy dojdzie do prób „pojednania polsko-rosyjskiego” i zagłaskiwania niektórych postaci „opozycji”, w obawie przed powrotem Tuska i reaktywacją Komorowskiego. Inni ockną się podczas eskalacji operacji hybrydowych i zaczną pytać o granice przyzwolenia na bezprawie i zło.
Jeśli proponowana tu perspektywa jest prawdziwa i, choćby w części dotyka realiów III RP, takie granice zostaną wkrótce zniesione.


Link:

62 komentarze:

  1. Troszkę mnie przeraża Pana tekst, choć zgadzam się z nim w 90%, te pozostałe 10% zostawiam dla siebie jako nadzieję, że jednak uda się zmienić tak służby, że w końcu będą to służby dla Polski a nie służby dla wybranych ludzi i ich fortun.
    Bo za to wciąż płacimy cenę, ogromną, widzimy to po dziś dzień.
    Choć zaczynam być sceptyczny, bo mamy styczeń 2016 (ponad rok minął) i poza naborem do BOR (ja będę chwalił to wyciągnięcie dłoni przez BOR dla kandydatów bez pleców, to jest godne uwagi i szacunku, żadna ze służb nie dała takiej szansy ludziom od wielu lat) idzie to wolno, zbyt wolno, choć mam świadomość jakie bagno zastali szefowie wszystkich służb, przede wszystkim w ABW, SKW, AW, CBA, może w mniejszym stopniu w SWW.
    A zagrożeń jest więcej, one są odrobinę "ukryte", ukryte dla tych, którzy nie chcą tego widzieć.
    Dzieci ludzi służb, które dostały się tam do pracy/służby nie dzięki swoim jakimś wybitnym umiejętnościom, ciekawej, godnej szacunku postawie życiowej, ale dzięki właśnie rodzicom z SB, WSI.
    Oczywiście nie można traktować wszystkich jedną miarą, syn/córka nie powinni nosić piętna rodziców lub odpowiadać za ich czyny, takie lub inne.
    Ale jeśli prezentują sobą taka samą postawę jak chociażby ten funkcjonariusz, o którym Pan pisze i cytuje Go to wtedy jedynym rozwiązaniem jest podziękowanie takim ludziom.
    Ale to też z punktu widzenia prawa nie będzie łatwe, poza tym jaka jest pewność, że takie dzieci nie wynoszą informacji ze służb dla swoich rodziców, którzy aktywnie może uczestniczą we wszelkich akacjach wobec obecnego rządu, ja bym takiej pewności nie miał, tutaj jeszcze warto nadmienić o dodatkowych środkach do budżetu ABW na odprawy dla tych ludzi, którzy zaczynali w SB lub w wojskowych służbach, ale pracują tam nadal.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. PasjonatLeonaWachholza,

    Przez trzy dekady usilnie pracowano nad umocnieniem mitu, jakoby w SB czy WSW pracowali „polscy patrioci”, a formacje te były odpowiednikiem właściwych wywiadów i kontrwywiadów działających w państwach wolnego świata.
    Ta mistyfikacja pozwala dziś byłym esbekom kreować się na „ludzi honoru” i „fachowców od bezpieczeństwa” i czyni z nich samozwańczych „władców tajemnic”, których wiedza i umiejętności mają być nieodzowne dla współczesnego państwa. Jest fundamentem, na którym funkcjonariusze reżimu sowieckiemu stworzyli swoją wyjątkową pozycję społeczną, zrobili kariery i zdobyli ogromne majątki.
    Przypomnę, że geneza wszystkich „służb specjalnych” PRL dowodzi, że zostały utworzone wyłącznie w jednym celu - narzucenia Polakom okupacyjnego, zbrodniczego ustroju komunistycznego.
    To cecha szczególna istotna, pozwala bowiem odróżnić komunistyczny aparat represji od właściwych służb specjalnych istniejących w państwach suwerennych, nieokupowanych, a nawet ustrzec się analogii z działalnością jakichkolwiek innych policji politycznych.
    Dla uświadomienia, jak ważka to różnica, można posłużyć się porównaniem Urzędu Bezpieczeństwa z Gestapo - tajną policją III Rzeszy. Ta ostatnia, choć była zbrodniczą formacją polityczną, powstała na mocy suwerennej decyzji niemieckiego ministra spraw wewnętrznych i była organem wolnego, niepodległego państwa, w którym władzę sprawowali demokratycznie wyłonieni przedstawiciele narodu. Ludzie służący w Gestapo reprezentowali więc interesy Niemiec i pełnili służbę na rzecz narodu niemieckiego.
    UB czy Informacja Wojskowa i ich kolejne mutacje, nigdy nie posiadały takich właściwości. Zostały utworzone przez władze okupacyjne, na mocy decyzji Związku Sowieckiego, a służący w nich obywatele polscy działali na rzecz okupanta i występowali przeciwko interesom własnego społeczeństwa.
    Od początku były to formacje obce, zależne i wrogie wobec polskości.
    Nigdy też nie posiadały cienia autonomii i stanowiły zaledwie ekspozytury służb sowieckich.
    Historia bezpieki, to również dzieje zniewolenia kilku pokoleń Polaków, którzy podjęli współpracę z okupantem i wystąpili przeciwko własnemu społeczeństwu. Dlatego ludzi służących w organach represji, należy konsekwentnie nazwać kolaborantami, a ich „służbę Polsce Ludowej” – aktem zdrady.
    Jedna z największych krzywd wyrządzonych nam po roku 1989, polegała na włączeniu funkcjonariuszy tych formacji w system bezpieczeństwa III RP.
    To była zbrodnia na Polakach, którym nakazano wierzyć, że ich dotychczasowi prześladowcy i kaci, mogą być gwarantami bezpieczeństwa suwerennego państwa. Nie mogli i nie mogą, bo zadania tych formacji nigdy nie dotyczyły ochrony państwa polskiego i jego obywateli. Ci ludzie nic nie wiedzieli o pracy służb "wolnego świata", nie znali zadań, jakie wykonywały wywiady niepodległych państw.
    Celem Służby Bezpieczeństwa nie była bowiem ochrona państwa polskiego, lecz zabezpieczanie interesów partii komunistycznej, „ustroju socjalistycznego” i realizacja „programu wytyczonego przez Partię” (cytaty z instrukcji operacyjnych).
    Celem służb wojskowych, nie była ochrona kontrwywiadowcza armii polskiej i potencjału obronnego, ale „ochrona wojska przed oddziaływaniem sił antysocjalistycznych” oraz „obrona państw wspólnoty socjalistycznej.”
    „Służby specjalne” PRL posiadały tylko jednego wroga, przed którym chroniły aparat partyjny i sowieckich namiestników. Tym wrogiem byli Polacy – polskie społeczeństwo, jego wolnościowe dążenia i aspiracje.

    cdn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do dziś płacimy ogromną cenę za zbrodnię dokonaną przez „ojców założycieli” III RP.
      Będziemy ją płacić tak długo, jak długo ludzie bezpieki będą kreowani na „fachowców od bezpieczeństwa”, będą mogli szkolić nowych funkcjonariuszy, posiadać uprawnienia socjalne i kombatanckie, zakładać własne organizacje i brylować w życiu publicznym.
      Jednym rozwiązaniem tej kwestii, byłaby „opcja zerowa”, czyli zrobienie tego, co z WSI zrobił minister Macierewicz.
      Lepiej dla Polski i naszego bezpieczeństwa, by przez kilka lat szkolono w służbach „harcerzy”, niż korzystano z „doświadczeń” byłych esbeków.
      „Opcja zerowa” powinna też obejmować pozbawienie tych ludzi dostępu do informacji niejawnych, zakaz zatrudniania ich w jakichkolwiek instytucjach mających związek z bezpieczeństwem, wyrzucenie z uczelni i szkół, rozwiązanie wszystkich organizacji prowadzonych przez byłych esbeków i żołnierzy „wojskówki”, odebranie im jakichkolwiek uprawnień socjalnych, rent i emerytur (nie ma żadnego powodu, by Polacy płaci emerytury swoim prześladowcom) i objęcie najbardziej aktywnych „czułą” opieką kontrwywiadu. Gdybyśmy mieli wolną Polskę, musiałby powstać specjalny trybunał do osądzenia zbrodni dokonywanych przez ludzi SB, a większość z nich powinna utracić prawa publiczne.

      Jest oczywiste, że żaden z rządów III RP nie przeprowadzi takiej
      operacji. Nie spodziewam się zatem, by rząd PiS chciał dokonać choćby kosmetycznych zmian w tym obszarze. Jeśli jest zakładnikiem kreatorów „nowego rozdania”, nie może tego zrobić.
      Odrzucam przy tym absurdalny argument o „przeszkodach prawnych”. Prawo ma służyć Polakom, a nie chronić naszych wrogów. Jeśli chroni, należy je zmienić. To kwestia kilku ustaw i szczegółowych regulacji, które są w zakresie możliwości tego rządu.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Dziękuję za odpowiedz, z którą zgadzam się. Dodam jedynie, że w naszym kraju naprawdę nie brakuje potencjału intelektualnego do zrobienia opcji zerowej, akurat tutaj mamy ogromne możliwości.
    Szczegół jednak "tylko" tkwi w tym, co Pan napisał powyżej: czy ludzie obecnej władzy zdecydują się to zrobić. Pan twierdzi, że jednak nie, wiele argumentów przemawia do mnie, że ma Pan rację w tej kwestii, bo nie widać tych sygnałów pozytywnych, które mogłyby przeczyć Pana tezie.
    Ale jako człowiek, któremu zależy na tym, na swój skromny sposób walczyłem o to dopuszczenie ludzi "znikąd" do takiej pracy,ludzi którzy nie są skażeni tymi patologiami, które Pan wymienił: nepotyzm, robienie fortun poprzez wiedzę ze służb, traktowanie służb jak własnego folwarku, te wszelkie powiązania i wpływ na decyzje państwowe itd. chciałbym zachować jeszcze wiarę, że to się jednak stanie.
    Nie jestem jednak naiwny, mam oczy, staram się myśleć samodzielnie i też na obecną chwilę ciężko mi wyszukać jakieś pozytywne sygnały, że tak się właśnie stanie, że będzie to pierwszy rząd, który tego dokona.
    Z drugiej strony jeśli nie teraz to już chyba nigdy to się nie stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PasjonatLeonaWachholza,

      Z pewnością nie stanie się, póki istnieje III RP - państwo zbudowane na sojuszu esbeków z ich agenturą i nazwane w dokumentach SB – „państwem socjalistycznym nowego typu”.
      To ich twór i oni decydują o jego kształcie.
      Pan dostrzega to na poziomie funkcjonowania służb, ale problem ma głębsze przyczyny.
      Ponieważ ten rząd i partia pana Kaczyńskiego są trwałym elementem systemu III RP, nie mogą uderzyć w fundament magdalenkowej niby-państwowości.
      Mogą chcieć go „zmodyfikować” lub dokonać nieznacznej „korekty”, ale takie działania przypominają dążenia Michnika i spółki z czasów PRL, gdy towarzystwo to zabiegało o „socjalizm z ludzką twarzą”.
      Dlatego nie przyjmuję argumentu – „jeśli nie teraz to już chyba nigdy to się nie stanie”.
      Teraz stać się nie może, bo nie ma w Polsce środowisk dążących do obalenia komunistycznej hybrydy. Stanie się to wówczas, gdy Polacy dojdą do krańca upodlenia i wzbudzą nową siłę polityczną.
      Być może trzeba będzie doświadczeń związanych ze słabością i zaprzaństwem PiS i kolejnych lat upokorzenia rządami antypolskiej hołoty, by taka siła mogła powstać.

      Usuń
    2. No dobrze Panie Aleksandrze.
      Ale czy nasz kraj stać na dalsze lata upodlenia, na kolejne samoloty, autobusy pełne ludzi wyjeżdżających może do innych krajów, na dalszy upadek wszystkiego, co wartościowe.
      Celowo napisałem to bez znaku "?", bo ciężko w ogóle o tym myśleć mając w pamięci lata rządów PO/PSL, gdzie dochodziło już do tego, że byle łajdak (proszę mi wybaczyć to słowo) uchodził za jakiś autorytet, bo taką mieli medialną siłę oddziaływania na prostego człowieka, który nie zagłębiał się z powodu braku czasu, trudnego życia, swoich obowiązków itd. w poznanie prawdy o danym zdarzeniu, powiązaniach tych ludzi, o tym wszystkim, co Pan przedstawia na swoim blogu.
      Takie wnikliwe spojrzenie, które Pan prezentuje opisując te zjawiska, ludzi nie jest dostępne (może) szarej Polce/Polakowi, wielu ludzi po dziś dzień nie ma pojęcia czym było naprawdę WSI, co to afera marszałkowa itd.
      Tutaj też jest problem w postrzeganiu rzeczywistości przez część ludzi, często porządnych, uczciwych, ciężko pracujących Polaków, którzy jednak nie mają do końca świadomości tego wszystkiego.

      Usuń
  5. Przepraszam, być może naiwnie to zabrzmi, ale pytanie to dręczy mnie od kiedy PiS "przejął" władzę.
    Mianowicie: czy rząd ma pełną kontrolę nad armią, wszelkiej maści spec-służbami i resortami siłowymi i czy w pełni może na nich polegać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ten tekst A.Ściosa jest najbardziej interesującym z ostatnio napisanych.Proszę wybaczyć moje do Pana w poruszonej kwestii uwagi a/propos kontroli rządu nad armią i służbami. Moim zdaniem problem sprowadza się nie tego jak rozległa jest ta kontrola lecz czy jest wystarczająca.
      W III RP powstałej przy okrągłym stole wszystkie struktury państwowe zostały de facto obsadzone przez ludzi PRL i bardzo wielu jest tam do dnia dzisiejszego. Ktoś w swoim komentarzu wspomniał coś o opcji 0, co według mnie niej jest możliwe do wykonania w demokratycznym sposobie rządzenia bez zmiany lub zawieszenia obowiązywania obecnej konstytucji. Obecnie większość rządząca nie posiada odpowiedniej liczby głosów w Sejmie do jej zmiany. Pozostaje więc druga możliwość czyli dyktatura, coś na wzór Turcji albo długoletnie przeobrażanie obecnej hybrydy w pełną demokrację. Gdyby jednak agentura poprzez działające partie opozycyjne w dalszym ciągu dekomponowała system sprawowania władzy nie będzie innego wyjścia jak rozwiązanie siłowe.

      Usuń
    2. Kazimierz B,

      A czy ten rząd zachowuje się tak, jakby mógł polegać na resortach siłowych?
      Czy PiS nie rozpoczął swoich rządów od zapewnienia ze strony pani premier - " Polacy mogą się czuć bezpiecznie" i deklaracji nowego szefa MSWiA -" polskie służby są przygotowane do tego, by sprostać wyzwaniom i zapewnić bezpieczeństwo Polakom"?
      Kto wówczas pytał - jak to możliwe, że w trakcie jednego tygodnia od objęcia rządów przez PiS, dokonała się tak znacząca sanacja służb specjalnych?
      Kto i jakimi metodami sprawił, że funkcjonariusze tych służb, obciążeni nieudolnością, hańbą Smoleńska i wieloletnią rolą "zbrojnego ramienia" reżimu PO-PSL, stali się nagle gwarantami naszego bezpieczeństwa?
      Kto dziś zada pytanie -czy rząd ten chce i potrafi wykorzystać pełnię władzy do oczyszczenia życia publicznego?
      Czy widząc, jak polityczna agentura wpływu tratuje ten rząd i z jaką butą zaciera ślady własnych przestępstw, możemy czuć się bezpiecznie?

      Usuń
  6. Zapewne zwolennikiem "nowych" organizacji/związków/ruchów itp. są "starzy" w rodzaju różnych "związków żołnierzy byłych","klubów jenerałów LWP/MO".A takim rezonatorem "manifestantów" jest osławione stowarzyszenie SOWA;wystarczy ich przeczytać.Takim wdzięcznym wykonawcą są również wszyscy orędownicy kolejnej magdalenki(OSbis) w tzw. sejmie.Tu po ich stronie stoją tzw. jednacze z komuną NWO,ślepi i głusi na wszystkie ostrzeżenia oraz bakczyszowa polityka np. PAD/BBN,której wyrazem jest zatwierdzenie apanaży w przetargach "ochronnych" wygranych przez esbeckie firmy ochroniarskie.A przecież o wiele taniej było by skierować do ochrony obiektów państwowych odpowiednio przeszkolonych żołnierzy niż zasilać gigantyczną kasą owe esbeckie firmy.No ale to tylko mój subiektywny pogląd na ochronę obiektów państwowych.Czasami można też dość do wniosku,że skrajnej nieporadności rządzących jest na rękę utrzymywanie stanu rozKODowanych "nowych" w celu wymuszenia przyzwolenia na OSbis z tymi "lepszymi" z PO,czyli wspólna gra w "czyściec".A przecież PO to nic innego jak "stara" rozkodowana organizacja utworzona przy udziale esbeckiej agentury za obcą kasę zarówno niemiecką Stasi/BND jak i ich wertykalnych zwierzchników kremlowskich KGB/GRU/SWR itd. Co do gen.Petelickiego:by tą osobę skazać na wieczną infamię po ujawnieniu tzw.smoleńskiej instrukcji smsowej dla ówczesnej rządzącej komorry musiałbym przyznać,że ta osoba wzięła nieprzypadkowo udział w grze obcych służb i była typem samobójcy.Uważam jednak,szczególnie po informacjach zawartych w publikacji pana W.Sumlińskiego pt."Oficer" (i niefikcyjna postać mjr.Budzyńskiego),że nieprzypadkowo obce służby komorry wybrały tą właśnie osobę do ujawnienia owej smoleńskiej instrukcji.Ta kombinacja zakończyła się śmiertelnym dla współtwórcy Grom zatarciem śladu prowadzącego do ostatecznego skompromitowania obozu PO od BK po DT,ich powiązań i wpływów w siłówce i wojskówce;kogóż lepszego mogli wybrać wszyscy oni,"nadterminowi"?By osłabić siły zaczepne Grom,czy też "tylko" by wyeliminować możliwe katharsis,jak np. mjr.Budzyńskiego, na propolski kurs przeciw zwolennikom "przeciwników" globalizacji i liberalizacji wersja Dugin-u-Lisickiego/eurokołchozowy DT/"amerykański"DT? Nikt z niezbitą pewnością nie jest w stanie udowodnić,że osoba gen.Petelickiego dziś pozostawała by w obozie wrogim Polakom.Zresztą takiego możliwego katharsis uczy również postać śp.płk.R.Kuklińskiego,niedawno po wielkich ceregielach partyjnych awansowanego na stopień generała;obecnie śmiem twierdzić,że dla zachowania "dobrozmianowych" pozorów.Z innej beczki:czy tzw. neosłużby powinny bronić polskiego interesu narodowego,w tym polskiego przemysłu? Powinny.Bronią? Nie bronią,za to uczestniczą wraz ze wszystkimi politycznymi magdalenkowcami(w tym przepoczwarzonymi w "nowoczesnych") w przeforsowaniu interesu antywęglowego lobby,obecnie pod hasełkiem "zjednoczenia antysmogowego",jednoczesnego lobby importerów "taniego węgla" np.z kierunku russkiego (w ilości 3,2 mln ton z perspektywą wzrostu w roku 2017 wg. businessinsider),pośredników w rodzaju "osądzonego" Falenty,czy też MSPG Ziobro który zignorował pomoc prokuratorską francuskiemu śledztwu dotyczącemu międzynarodowej afery handlem emisjami CO2. Albo inne bezpieczeństwo dotyczące żywności:czy neosłużby zainteresowały się może noworocznym "upominkiem" do jakiego doszło w zakładach rodziny która przeszła kręgi piekła,czy tylko trąbili wspólnie z usłużnymi mediami o tzw. wydarzeniach w Ełku? A przecież zarówno polski węgiel jak i polska żywność należą do newralgicznych sektorów bezpieczeństwa państwa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aleksander Ścios,

    zgadzam się całkowicie odnośnie postulatu rozliczenia i wykluczenia bezpieki komunistycznej. Jest jakaś gigantyczna różnica w stosunku do decyzji z 2006 r. o rozwiązaniu WSI i obecnym podejściu PiS, które przypomina politykę Mazowieckiego.

    Odnośnie przeszkód prawnych w rozliczeniu bezpieki, w tym odebraniu emerytur, należy po prostu przyjąć ustawę uznającą pracowników tych resortów, a także część wojska ludowego i milicji ob., zomo i kbw za formacje zbrodnicze przeciwko Narodowi Polskiemu i zająć ich emerytury jako odszkodowanie za popełnione zbrodnie - w ten sposób nie będzie potrzeby bawienia się w rozważania, czy można prawa nabyte im cofać (nie cofamy, ale zajmujemy wynikające nich świadczenia).

    Sam fakt, że takie bezczelne typy jak ten autor tych zapowiedzi o buncie starych i młodych sbków, albo niejaki Mazguła, nie mówiąc już o Dukaczewskim paradującym w szubie przed Sejmem, wiele mówią to rządzie i prezydencie. Ten ostatni pasuje sercem i duszą - w mojej opinii - do UW i szkoda, że stamtąd wychynął.
    Najgorsze, że cała ta sbcja jest słaba jak ten cały ciamajdan, i rząd mający pełnię władzy, siły i pieniędzy, a także wciąż poparcia społecznego nie rozprawiając się teraz z nimi zakłada nam wszystkim pętlę na szyję.
    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojciech Miara,

      Nie potrafiłbym dodać nic celniejszego - "Najgorsze, że cała ta sbcja jest słaba jak ten cały ciamajdan, i rząd mający pełnię władzy, siły i pieniędzy, a także wciąż poparcia społecznego nie rozprawiając się teraz z nimi zakłada nam wszystkim pętlę na szyję."

      Państwo, które dba o obywateli i chce im zapewnić bezpieczeństwo, rozprawia się z wrogami szybko i sprawnie. Nie siada z nimi do rozmów, nie "wyciąga do nich rąk" i nie bełkoce o "porozumieniu".
      Takie państwo zamyka puczystów w więzieniu, tropi i osądza ich mocodawców, likwiduje zarzewia kolejnych aktów dywersji. Jeśli trzeba - ustanawia drakońskie prawa, bo dobro społeczeństwa jest ponad mitologią demokracji.
      Ponieważ państwo PiS ma w głębokim poważaniu interesy swoich obywateli ( i ponad 5,7 mln wyborców) woli zadbać o partyjny geszeft z kolegami z "opozycji" i narażać nas na butę rozmaitej hołoty,hańbę bezczeszczenia 13 grudnia i miesięcznic smoleńskich. Woli nie robić nic i poprzestawać na kłamstwie i demagogii.
      Ci bowiem, którzy powierzyli PiS-owi pełnię władzy, łatwo zapomnieli, że to nie politycy pana Kaczyńskiego poniosą konsekwencje własnej głupoty czy zaprzaństwa. Nawet gdy oddadzą władzę, nikt im nie odbierze immunitetów i uposażeń poselskich, nie pozbawi dochodów i majątków. Cenę najwyższą - "pętlę na szyję" zapłacą wyłącznie wyborcy PiS i ci, którzy dali się nabrać na mistyfikację "dobrej zmiany".

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
    2. Panie Wojciechu,
      Trudno odmówić trafności pańskiemu komentarzowi, ale pozwolę sobie zwrócić uwagę na to zdanie: "Jest jakaś gigantyczna różnica w stosunku do decyzji z 2006 r. o rozwiązaniu WSI i obecnym podejściu PiS, które przypomina politykę Mazowieckiego". "Wielki Strateg" powiedział o Antonim Macierewiczu, że to "człowiek do spraw niemożliwych" i dlatego powierzył mu likwidację WSI. Z tego samego powodu A.Macierewicz przewodniczył zespołowi parlamentarnemu ds. zbadania przyczyn katastrofy TU-154M w Smoleńsku. Po zeszłorocznym sukcesie w "kłamstwie demokratycznym" ponownie temu właśnie politykowi powierzono sprawę niemożliwą: odzyskanie dla Polski jej armii i budowę bezpieczeństwa ojczyzny opartą na współpracy z USA nie tylko w ramach NATO ale i bilateralnie. Jest w Polsce jeden Człowiek do "spraw niemożliwych", a spraw bez liku o czym czytamy w publicystyce Pana Aleksandra. Jaką cenę za swoje działanie płaci Minister ON widzimy chociażby po tym do jakich politycznych wypowiedzi to działanie go prowadzi.
      Jest on we "własnej" partii osaczany przez miernoty i tchórzy. Tacy też są koledzy A.Macierewicza w rządzie. On ustawił im poprzeczkę na wyżynach dla nich nieosiągalnych i to czyni ich Jego wrogami. "Dobra zmiana" musi być zastąpiona polską zmianą, gdzie w rządzie tyrać będą wyłącznie ludzie do spraw niemożliwych! Ten cel wymaga "dłuuugiego marszu", niestety.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. rodakvision1,

      Szanowny Panie,

      zgadzam się, że Antoni Macierewicz jest bez wątpienia jedyną osobą w tym rządzie z własnym, realnym dorobkiem politycznym, przerastającym na pewno swoich kolegów, chociaż nie podzielam opinii, jakoby był pozbawiony słabych stron.

      Ale: Jarosław Kaczyński gdyby tylko chciał, to by po prostu wyegzekwował nawet od tych obecnych miernych ministrów wiele rzeczy. Po prostu Kaczyński nie chce przestawić steru w kierunku obalenia bezpieczniackiego układu.Proszę pamiętać, że to jest potężnie scentralizowana partia (PiS), w której nikt nie jest w stanie zachować samodzielności wobec prezesa Kaczyńskiego. To on obstawił dwa najważniejsze stanowiska w państwie ludźmi bez politycznego dorobku, i chyba bez żadnych politycznych kwalifikacji. Ale jestem przekonany, że przynajmniej tak charyzmatyczna premier jak pani Szydło pogoniona przez prezesa nabrałaby więcej werwy do rozliczenia bezpieki(bo Andrzej Duda odnoszę wrażenie, że nie będzie chciał żadnych ,,kontrowersyjnych" decyzji podejmować, myśląc już tylko o drugiej kadencji).

      Ale ma Pan rację: chyba trzeba ich wymienić na ,,polską zmianę", szkoda się łudzić.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
    4. Wojciech Miara,

      Szanowny Panie,
      Oczywiście, że Antoni Macierewicz nie jest wolny od wad to tylko tło na jakim przyszło mu występować jest dla niego osobiście "korzystne", czyt. marne. Słabością każdego polityka jest to, że jest politykiem, a więc człowiekiem (oby profesjonalnym) skazanym na kompromisy. Rzecz tylko w tym na ile te kompromisy są zgniłe.Ilość zgnilizny w ich zawieraniu wystawia politykowi cezurę.
      AM wypada korzystnie o ile osąd oparty jest na czynach a nie na słowach.

      Kaczyński gra w polityczne warcaby i cieszy się każdym zbitym pionkiem. Szachów się boi, bo tam trzeba podnieść rękę nie tylko na hetmana ale i na cały dwór.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  8. Wsojtek,

    Przyznam, że niespecjalnie mam ochotę dywagować o intencjach „seryjnych samobójców”. Również dlatego, że sprawy, które Pan poruszył (jak i wiele poważniejszych) w żaden sposób nie interesują ludzi „dobrej zmiany”.
    Są im kompletnie obojętne.
    A skoro wyborcom PiS wystarczą werbalne deklaracje pani premier – totalnej ignorantki w kwestiach bezpieczeństwa i złotouste oracje pana, który będąc prezydenckim prawnikiem oddał BK Pałac Prezydencki po telefonicznej rozmowie o telegramie ruskiego prezydenta, nie widzę powodów, by martwić się konsekwencjami czyjejś głupoty i ślepoty.
    Proszę zauważyć, że nikogo nie zainteresowała wiadomość, że pan Andrzej Duda będzie chroniony przez tę samą firmę ochroniarską, którą wybierał B.Komorowski. O tej firmie GPC grzmiała przed trzema laty w publikacji - „Esbecy ochraniają budynki prokuratury wojskowej”. O takiej sytuacji biadolił portal wPolityce, pytając wówczas dramatycznie – „BOR w niełasce? Państwowe gmachy od początku roku zabezpiecza prywatna firma ochroniarska”.
    Dziś, gdy następca Komorowskiego wybiera te same firmy, panuje kompletna cisza i nie wolno pytać – dlaczego tak się dzieje i kto zdecydował o takim zabezpieczeniu prezydenta? Ten temat nie zaistnieje w prorządowych „wolnych mediach”, bo panująca tam cenzura jest znacznie szczelniejsza niż w latach ubiegłych.
    Ale nie to jest najgorsze, że nie wolno pytać.
    Najbardziej przerażająca jest postawa wyborców PiS, którzy w formułowaniu takich pytań widzą „atak na pana prezydenta” i ukochany rząd. Gdyby nawet interesowało ich, dlaczego tak się stało - to nie tylko nie odważą się zapytać, ale swoją podłą i niewolniczą postawę uważają za szczyt mądrości i patriotyzmu.
    Żałosne natomiast jest to, że ci sami wyborcy chętnie będą bredzili o "zamachu" i innych czynach "nieznanych sprawców", gdy pojawi się jakieś zagrożenie, pęknie jakaś opona lub szyba.
    Ponieważ takich wyborców nie można traktować serio, nie widzę też powodu, by poświęcać czas na analizowanie spraw, od których uciekają.

    OdpowiedzUsuń
  9. W internecie krąży mem o wystąpieniu Pani Premier, która troskliwie napomina bezdomnych, aby w tak straszne mrozy nie wychodzili z domów...

    Takie są rządy PiS. Połajanki i fanfaronada. Samozachwyt nowymi, medialnymi możliwościami rozwijania narcyzmu. Dostęp do pieniędzy i pięknych delegacji.

    PiS nie jest w stanie nawet werbalnie odpowiedzieć na "Manifest". Nie mówmy nawet o czynach. Czym zakończyłoby się dla sprawców nawoływanie do zdrady w II Rzeczpospolitej?

    Wielkim problemem jest brak pedagogiki estetycznej. Brak rzetelnego, merytorycznego, konsekwentnego i konsekwentnie ponawianego wykładu o najnowszej historii: o zbrodni założycielskiej, magdalenkowej ustawce, o agenturze i politycznych oraz biznesowych słupach.

    Brak wskazania palcem, nazwania po imieniu TW. Brak zdemaskowania i obnażenia motywacji.

    To sprawia, iż ubeckie środowisko czuje się bezkarne. Podszyte fetniactwem, knajacką mentalnością jest zdolne rzucać wyzwania, których obecny rząd się boi - zamiast je przykładowo zdusić i sztuka po sztuce surowo ukarać tych, którzy byli i pozostali wierni organizacjom przestępczym: SB, WSW, a w czasach obecnych: SOWA< ProMilito, Po.Int.

    Surowo ukarać, co to znaczy? To znaczy zatrzymać, osadzić w areszcie, przeprowadzić proces i skazać na wieloletni wyrok, w którym zawarte będzie pozbawienie praw publicznych. Tych, którzy zdecydują się wystąpić zbrojnie, skazać na karę smierci, którą należy przywrócić tylko dla jednego przypadku: zdrady Polski.

    Ci ludzie powinni być oznaczani jak pedofile. W ich miejscach zamieszkania powinna być informacja: "tu i tu mieszka taki to, a taki członek komunistycznych służb bezpieczeństwa, organizacji uznanej za przestepczą. Inwigilował, donosił, kierował donosicielami, brał udział w skrytobójstwach, zastraszaniu, przemocy fizycznej i ekonomicznej."

    Jeśli rząd boi się bardziej niż ubeccy fornale, to co to za rząd? A może to skutek syndromu sztokholmskiego?

    Oczywiście, każdy los jest indywidualny. Sama ustawa wdrożona przez PiS jest beznadziejna. Dobra ustawa wyróżniłaby kategorie współpracy ze zdradzieckim reżimem i karała zgodnie z kategorią. Dobra ustawa wskazuje przestępców. I wskazuje jakimi środkami należy przestępców ukarać. Dobra ustawa nie karze na równi milicjanta z działu kryminalnego, z drogówki i esbeka zlecającego zabójstwo, napad lub pobicie. Dobra ustawa po prostu nie karze dobrego milicjanta, a przecież i tacy byli.

    Co innego z wywiadem i kontrwywiadem. Tam trafiali wyłącznie zdeklarowani słudzy Moskwy. Jeśli któryś z nich czuje się pokrzywdzony, ustawa powinna przewidywać udokumentowaną możlliwość oczyszczenia się. Ale sama organizacja powinna zostać uznana za przestępczą.

    Takie rozważania prowadzą do sprawy głównej. Należy określi stosunek Rzeczpospolitej Polskiej do Polskiej Republiki Ludowej. Trzeba wskazać oficjalną uchwałą Sejmu, czy PRL była państwem suwerennym, czy kierowanym przez przedstawicieli obcego mocarstwa. Jeśli PRL był kierowany przez przedstawicieli obcego mocarstwa, a był jakoby suwerenny, to wszyscy dający się kierować urzędnicy dopuscili się zdrady stanu. I zgodnie z tym stanem powinni dziś zostać odpowiednio potraktowani przez obecne władze. Jeśli natomiast PRL nie była suwerennym państwem, nie była Polską, to słudzy obcego państwa z tamtego okresu niech szukają świadczeń w państwie, któremu słuzyli. Być może tam nabyli uprawnienia do świadczeń emerytalnych. Muszą to sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam Szanownego Pana Aleksandra

    Na samym początku chciałbym pogratulować wybitnego tekstu.
    Chciałbym zapytać o prawdziwe ośrodki władzy. Napisał Pan :
    " Pomocne będzie również (dość powszechne) przekonanie, że w III RP ścierają się zwykle interesy dwóch środowisk decydenckich i ich agentury – ludzi komunistycznej „wojskówki” (Zarządu II Sztabu Generalnego WP i Wojskowej Służby Wewnętrznej) oraz tzw. służb cywilnych PRL, na czele z esbekami z Departamentu I SB MSW."
    "W tle obecnej kombinacji znajdziemy bez wątpienia interesy środowiska belwederskiego, ale ma ona również szerszy wymiar dotyczący interesów rosyjskich i niemieckich. (…) Mocnym preludium, zapowiadającym te roszady była tzw. afera podsłuchowa, w której ludzie bliscy kręgom belwederskim wystawili figurantów mających uwiarygodnić pochodzenie komprmateriałów. Ich dozowanie powierzono środowiskom medialnym działającym na rzecz Komorowskiego”."

    Jak to się stało, że środowisko belwederskie dopuściło do wygranej AD?
    Dla którego środowiska decydenckiego wybory 2015 były korzystne i dlaczego?
    Czy środowiska te dysponują jakimiś środkami nacisku na Jarosława Kaczyńskiego, że oddano mu pełnie władzy, de facto nim sterując?

    Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. przemek łośko

    Napisał Pan o rzeczach tyleż oczywistych, z punktu widzenia polskich interesów, jak niewykonalnych dla zakładników mitologii demokracji.
    To są postulaty dla rządu, który zrzuci gorset politycznej poprawności i będzie dbał wyłącznie o polską rację stanu.
    Zwrócę tu uwagę na rzecz kompletnie zapomnianą przez wyborców PiS.
    Otóż w sztandarowym dziele strategów pana Kaczyńskiego, zatytułowanym „Program PiS 2014” znalazła się kapitalna zapowiedź-obietnica:
    „Za jeden z fundamentów nowego porządku prawnego, przyjętego na rzecz realizacji celów polskiej polityki zagranicznej, uznajemy przyjęcie ustawy o wykonywaniu suwerenności państwa, która będzie szczególnie istotna w ramach polityki europejskiej. Jej celem będzie praktyczne rozwinięcie gwarancji dla realizacji zasady pomocniczości w ramach relacji Polska – Unia Europejska oraz zasady prymatu kompetencji narodowych w stosunkach z organizacjami międzynarodowymi, wedle traktatowej formuły, iż „kompetencja do określania kompetencji pozostaje zawsze przy państwie narodowym”.

    Już w roku 2013 chwalono się, że projekt takiej ustawy został przygotowany przez tzw.zespół parlamentarny ds. obrony demokratycznego państwa prawa, którego pracami kierował poseł Krzysztof Szczerski (dziś prezydencki minister).
    Sam Jarosław Kaczyński, w roku 2014 deklarował, że „polska konstytucja powinna być uzupełniona o przepisy, które będą służyły naszej wolności i będą nas chroniły od narzucania nam z zewnątrz różnego rodzaju kulturowych czy obyczajowych rozwiązań.”
    Gdy PiS doszedł do władzy, nigdy nie powrócono do tematu ustawy o wykonywaniu suwerenności państwa. Ten temat jest objęty tabu i nie słychać, by wyborcy PiS mieli domagać się wypełnienia tak ważnej obietnicy.
    Sądzę, że zaniechanie tej właśnie inicjatywy politycznej najmocniej ukazuje kunktatorstwo, słabość i zależność partii pana Kaczyńskiego.
    Nie tylko wobec instytucji unijnych, w stosunku do których politycy PiS występują na kolanach (debata o stanie polskiej demokracji) ale też w relacjach z tzw. opozycją, która tego rodzaju ustawę okrzyknęłaby aktem ksenofobii, nacjonalizmu i zamachem na demokrację.
    Przecież to, co dziś widzimy w gmachu sejmu, jest hańbą i najcięższym aktem oskarżenia wobec Kaczyńskiego i jego polityków
    Jeśli zatem ten rząd boi się przyjęcia ustawy gwarantującej nadrzędność interesów narodowych, jak moglibyśmy liczyć, że odważy się nazwać PRL okresem okupacji sowieckiej, a III RP – sukcesorem komunizmu?

    OdpowiedzUsuń
  12. skok w pszenżyto,

    Na tak postawione pytania, nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Przypomnę, że w tekście „NIEBEZPIECZNE PYTANIA” z maja 2015, sam postawiłem tego rodzaju kwestie:
    „Dlaczego Andrzej Duda mógł zostać nowym prezydentem?
    Dlaczego wygrał z człowiekiem wspieranym przez ośrodki propagandy i potężnych reżimowych graczy?
    Dlaczego pozwolono, by w drodze „demokratycznych przemian” odszedł patron ludzi z wojskowej bezpieki, najgorliwszy przyjaciel Moskwy i filar triumwiratu III RP?
    Dlaczego rozstrzygnięcie to tak łatwo przyjęto na Kremlu, jeśli to stamtąd wyszedł projekt zamachu smoleńskiego?
    Dlaczego środowisko Belwederu pogodziło się z utratą wpływu na armie i służby specjalne? Dlaczego nie sięgnięto po „sprawdzone metody”, nie próbowano sfałszować wyniku wyborczego lub nie postawiono na „rozwiązania siłowe”?
    Dlaczego zaakceptowano tak niewielką przewagę głosów, skoro w ubiegłorocznej farsie wyborczej nie cofnięto się przed jawnym fałszerstwem?
    Dlaczego w państwie ignorującym prawa obywateli i reguły demokracji, o wyniku najważniejszej rozgrywki miałaby decydować trzyprocentowa różnica „werdyktu wyborczego”?
    Dlaczego środowisko skupione wokół BK nie okazuje dziś obaw przed rozliczeniem tej prezydentury, przed poznaniem tajemnic „lochów” belwederskich, ujawnieniem kalendarzy spotkań, nazwisk gości i doradców?
    Dlaczego w tej kampanii nie słyszeliśmy słowa o zamachu smoleńskim ani wzmianki o roli Belwederu w kształtowaniu „ładu posmoleńskiego”?”

    Napisałem też, że stawianie takich pytań może zaskakiwać tylko tych, którzy nie pamiętają wydarzeń z ostatnich lat, zapomnieli o pozycji Komorowskiego po 10 kwietnia i wyparli z pamięci incydenty „gwałtownej” śmierci lub przypadki działań „seryjnego samobójcy”. Nie były i nie są to pytania dla ludzi, którzy z chwilą wygranej Andrzeja Dudy doznali demokratycznej amnezji i pozapominali o wcześniejszych fałszerstwach, prześladowaniach osób niewygodnych dla reżimu, o niespotykanej bucie, z jaką przyjaciele Putina narzucali nam „ład posmoleński” i drwili z naszych podstawowych praw.
    Takie pytania mogą zaskakiwać tylko ludzi, którzy dotąd wierzą w mitologię demokracji, pokładają wiarę w potęgę karty wyborczej i są przeświadczeni o uczciwości instytucji wyborczych III RP.
    Przez ostatni rok gromadzę i analizuję fakty, które byłby pomocne w znalezieniu różnych odpowiedzi. Póki nie będę potrafił racjonalnie uzasadnić swoich hipotez, nie zamierzam ich ujawniać. Proszę zatem o nieco cierpliwości.

    cdn

    OdpowiedzUsuń
  13. Dlatego dziś mogę jedynie podzielić się z Panem przypuszczeniami.
    Choć opartymi na wiedzy o rzeczywistych (nie politycznych) procesach zachodzących w III RP.
    Proszę zauważyć, że od początku istnienia tej niby – państwowści, dochodzi do wydarzeń, w których tle nietrudno zauważyć rękę ludzi służb specjalnych. Pojawiają się egzotyczni kandydaci na prezydenta (Tymiński), objawiają trybuni ludowi (Lepper), powstają partie zakładane przy współudziale bezpieki (KLD i Platforma), dochodzi do „politycznych przesileń”, po ujawnieniu rozmaitych komprmateriałów (rozmowy Lipińskiego z R.Beger) itp.
    W III RP zastosowano bowiem nieco inny model zarządzania państwem niż ma to miejsce w Rosji, gdzie grupa „siłowników” delegowała na najwyższe urzędy państwowe funkcjonariuszy KGB i GRU.
    W hybrydzie komunizmu nie musiano tego czynić, ponieważ każda kolejna ekipa rządowa dbała o interesy ludzi bezpieki i była podatna na ich wpływy.
    Ten stan esbecy zapewniali sobie poprzez lokowanie wśród rządzących agentury oraz przy pomocy metod operacyjnych - inspirując decydentów do obsadzania poszczególnych stanowisk „sprawdzonymi” kandydatami, stosując szantaż i różne formy nacisku. Zawłaszczenie sektora bankowego oraz ulokowanie ludzi służb w najważniejszych obszarach gospodarki i mediów, zapewniało im realny wpływ na wszystkie procesy polityczne i gospodarcze.
    Ponieważ taki układ musi być oparty na zasadzie symbiozy – byli esbecy pomagali politykom zdobyć władzę, utrącić niewygodnych rywali, przeprowadzić wybrane interesy. Czasem ułatwiali im zdobywanie środków na kampanie, choćby poprzez tworzenie tzw. „czarnych kas” czy zmuszanie tzw. biznesmenów (zwykle kasjerów bezpieki) do „świadczenia usług” na rzecz „grupy trzymającej władzę”.
    Po skutecznym zablokowaniu lustracji, ich wiedza o archiwach i zasób „zbiorów prywatnych” pozwalał na prowadzenie skutecznych „gier teczkami”, na szantaże i wymuszenia, na tworzenie formacji politycznych, kreowanie nowych postaci i użytecznych „mężów stanu”.
    Sądzę, że już w roku 2013 dostrzeżono, że ówczesna ekipa musi zostać wymieniona na „nowy model”. Była zbyt skompromitowana, a po zamachu smoleńskim, mocno niewygodna dla Rosji i jej satelitów. Wspólnik zbrodni lub zakładnik kłamstw, staje się nieprzydatny dla bandyty, który chce wyjść z "szarej strefy".
    Pisałem o tym wielokrotnie.
    Podjęto wówczas wielowątkową grę pt. afera taśmowa, dozując mediom tylko takie treści, które uderzały w ludzi bliskich Tuskowi i kompromitowały ówczesny rząd. Jednocześnie, ludziom tym zapewniono „miękkie lądowanie”, a całą kombinację uwiarygodniono mechaniką procesów politycznych.
    W państwie, w którym w niewyjaśnionych okolicznościach giną wysocy rangą oficerowie, znani politycy i wielcy oligarchowie, tylko idiota mógł uwierzyć, że kilku kelnerów i jakiś podrzędny biznesmen rzucili wyzwanie całemu „systemowi Tuska”. Ci ludzie musieli mieć na tyle mocne „plecy”, że czuli (i nadal czują) się bezpiecznie. Ponieważ naturalnym „zapleczem” PO byliby ludzie tzw. cywilnego wywiadu PRL, a głównym ramieniem Moskwy zawsze pozostaje „wojskówka” - któż inny, jak nie panowie w brązowych butach mieliby odwagę rozpisania takiej gry?
    Sądzę, że Komorowski (to jednie moja hipoteza) stał się zbyt ”niesterowalny” i nie z powodu jakiejś formy niesubordynacji, ale z uwagi na stan zdrowia, czego efektem były rozmaite „wpadki”. Poza tym, ten człowiek wypełnił już swoją misję (ład posmoleński) i nie mógł zagwarantować realizacji długofalowych planów Kremla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pytanie – „Czy środowiska te dysponują jakimiś środkami nacisku na Jarosława Kaczyńskiego, że oddano mu pełnie władzy, de facto nim sterując?” mogę odpowiedzieć tylko tyle, że pan Kaczyński posiada doskonałe zdolności samoograniczania w korzystaniu z pełni władzy. Do tej chwili, nie użyto jej nigdy i nie sądzę, by to nastąpiło. Bywają też różne środki nacisku, czasem niebezpośrednie. Mogą one dotyczyć innych, wysoko postawionych osób, których upadek byłby stokroć boleśniejszy od uderzenia w prezesa PiS.
      Mam nadzieję, że choć w części udzieliłem satysfakcjonującej odpowiedzi.

      Dziękuję Panu za życzliwą ocenę tekstu i pozdrawiam

      Usuń
  14. Panie Aleksandrze. O ile pisanie o zbrodniach UB i Informacji wojskowej rozumiem, bo faktycznie miały miejsce. Pisanie o zbrodniach SB i WSW też mogę zrozumieć, bo jest na to zamówienie polityczne. Nie daje mi spokoju inna służba PRL, mianowicie Zwiad WOP-u. Cóż to musiał być za twór, że nikt nigdy nie ujawnił ich zbrodni. Myślę, że jednak musi coś być na rzeczy, skoro i ta służba znalazła się w ustawie dezubekizacyjnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jacek Drelichowski,

      Zwiad WOP był formacją kontrwywiadowczą powołaną przez Sowietów w roku 1945, jako Departament WOP i podlegał wiceministrowi obrony narodowej Wsiewołodowi Strażewskiemu. Nosił też nazwę III Oddziału Głównego Zarządu Informacji Wojskowej i jak wszystkie ówczesne służby wojskowe działające na terenie okupowanej Polski był podporządkowany GRU i Śmierszy.
      Szczegółowe i wyczerpujące informacje na ten temat znajdzie Pan w publikacji Jacka Wygody "Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza jako organ bezpieczeństwa państwa w rozumieniu ustawy lustracyjnej".
      http://www.polska1918-89.pl/pdf/zwiad-wojsk-ochrony-pogranicza-jako-organ-bezpieczenstwa-panstwa-w-roz,4947.pdf

      Jak podaje autor, organy Zwiadu WOP miały prowadzić pracę operacyjną na podstawie instrukcji operacyjnych SB, a do ich zadań należało m.in.:
      "Zapobieganie, rozpoznawanie i wykrywanie wszelkiej wrogiej i przestępczej działalności oraz wynikających stąd zagrożeń dla podstawowych interesów politycznych i gospodarczych państwa oraz godzących w bezpieczeństwo i porządek publiczny, a w szczególności:
      – penetracji pogranicza i obiektów tam położonych podejmowanej przez wrogie ośrodki i służby specjalne przeciwnika, w tym jednostek i obiektów WP i AR,
      – powstawania nielegalnych, antypaństwowych organizacji społeczno-politycznych;
      – nielegalnych działań podejmowanych przez elementy antysocjalistyczne;
      – powstawania sytuacji mogących powodować niepokoje społeczne,
      – niegospodarności i marnotrawstwa mienia społecznego w obiektach gospodarki uspołecznionej".

      Jak wszystkie tzw. służby specjalne PRL, Zwiad WOP zajmował się przede wszystkim prześladowaniem i represjonowaniem Polaków oraz "utrwalaniem" władzy namiestników sowieckich - partii komunistycznej. Takie były podstawowe zadania owych "panów oficerów" wywiadu i kontrwywiadu.
      W III RP nie tylko nie znamy zbrodni dokonywanych przez ten organ okupacyjny, ale niewiele też wiemy o zbrodniczej działalności pozostałych służb wojskowych - Wojskowej Służby Wewnętrznej i Zarządu II Sztabu Generalnego WP.

      Usuń
    2. Pisze Pan:
      „Jak wszystkie tzw. służby specjalne PRL, Zwiad WOP zajmował się przede wszystkim prześladowaniem i represjonowaniem Polaków”. Czy IPN dysponuje dokumentami, które tę zbrodniczą działalność pograniczników potwierdzały? Tak się składa, że jestem emerytowanym oficerem Zwiadu WOP i ze zdumieniem to czytam.
      Skąd czerpie Pan wiedzę na ten temat? Proszę o dokumenty, które to potwierdzą.
      Przygotowałem obszerniejszą odpowiedź, niestety miejsca w tym miejsca na komentarz jest tu tylko na 4.096 znaków.
      Pracowałem min. w sekcji rozpracowań, jedynym miejscu, gdzie prowadziło się prawdziwą robotę operacyjną.
      Jeśli IPN chciałby znaleźć dowody na niszczenie Polaków i wzmacnianie moskiewskiego imperium w Polsce i na świecie, to właśnie w sekcji rozpracowań. Ale i tu obejdzie się smakiem. Znajdą moje rozpracowanie krypt. „Wahadło”, dot. przemytu na sporą skalę. Sprawa nie wyszła, by okazało się, że za granicą przemyt odbierali „towarzysze radzieccy”, rozpracowanie „Charon”, dot. min. nieżyjącego dziś słynnego gangstera „Zachara”, który wówczas jeszcze słynny nie był. Znajdą jeszcze dwie sprawy, dot. kryminalistów z górnej półki. (jeden zbiegł do Szwecji na paszport innej osoby, drugi, poszukiwany listem gończym za pobicie ze skutkiem śmiertelnym jednego ze swoich „staczy” spod Pewexu). Znajdą też rozpracowanie „Sfora” na grupę nieuczciwych celników, którzy za łapówki dopuszczali do wywozu z pominięciem przepisów celnych, mienie przesiedlenia do RFN, narażając skarb państwa na straty.
      Jeszcze tylko jeden komentarz, tytułem odniesienia się do wspomnianych przez Pana „zadań Zwiadu WOP”. zapisanych gdzieś w dokumentach. „Tropić, wykrywać, ujawniać działania wrogie Polsce Ludowej”. W praktyce działało to tak. Na odprawach i zebraniach partyjnych było coś w rodzaju partyjnej liturgii. Patos o obronie zdobyczy socjalizmu, obowiązek stania w pierwszym szeregu w walce z wrogami Polski Ludowej. Szefowie jednak zawsze dodawali: „Cieszymy się dobrą opinią środowiska w którym działamy. Mamy zaufanie i szacunek tych środowisk. Pamiętajcie nas rozliczają nas za granicę. Od walki z wrogiem wewnętrznym są inne służby”.

      Usuń
    3. Jacek Drelichowski,

      Wybrał Pan złe miejsce na prezentację swoich poglądów i obronę życiorysu. Oraz złego adresata pretensji.
      Wykazuje Pan przy tym kompromitującą niewiedzę (lub celową ignorancję) nie znając "biblii" swojej służby - instrukcji operacyjnych, z której pochodzi cytat zawarty we wcześniejszej odpowiedzi.
      Nie jestem zainteresowany Pańskimi wynurzeniami i proszę o opuszczenie mojego blogu. Na tym rozmowę uważam za zakończoną.



      Dla tych z Państwa, którzy chcieliby dowiedzieć się, czym zajmowali się dzielni kontrwywiadowcy ze Zwiadu WOP, zamieszczam fragment opracowania Marcina Kłodzińskiego -"Wydział II Kaszubskiej Brygady Wojsk Ochrony Pogranicza wobec „Solidarności” oraz opozycji antykomunistycznej (1980–1983)" w Aparat Represji w Polsce Ludowej 1944-89 1/11/2013

      "Wprowadzenie 13 grudnia 1981 r. na terenie PRL stanu wojennego rozpoczęło nowy etap w działaniach Wydziału II KB WOP wobec „Solidarności”.
      Można powiedzieć, że rozpoczęto otwartą walkę z ruchem obywatelskim sformowanym w sierpniu 1980 r. Najbardziej widoczne było to w pracy z agenturą. Organy kontrwywiadowcze Wojsk Ochrony Pogranicza od 13 grudnia 1981 r. jako cel pozyskania nowych OZI często wskazywały potrzebę kontroli operacyjnej środowisk „Solidarności”. Ponadto, jak już wspominaliśmy, bezpośrednio po wprowadzeniu stanu wojennego aż do stycznia 1982 r. funkcjonariusze organów Zwiadu KB WOP odbywali wywoływane w trybie pilnym spotkania z prowadzonymi przez siebie OZI. Tajni współpracownicy otrzymywali na nich nowe pakiety zadań operacyjnych skierowanych przeciwko zawieszonemu NSZZ „Solidarność”.
      Nie przestały jednak obowiązywać wytyczne odnoszące się do ochrony granicy, zawarte we wcześniejszych kierunkowych planach wykorzystania tajnych współpracowników. Opracowana koncepcja działania wobec nowego związku zawodowego stała się odtąd integralnym elementem pracy operacyjnej Wydziału II KB WOP.
      W pierwszych dniach obowiązywania stanu wojennego organy zwiadu wszystkich brygad WOP przeprowadziły na podstawie wcześniejszego rozpoznania przygotowań do akcji protestacyjnych rozmowy ostrzegawcze z osobami, które podejrzewano o sympatyzowanie z „Solidarnością”. (…)
      W pracy operacyjnej prowadzonej w czasie stanu wojennego zwiad brygady z Gdańska przywiązywał uwagę do uzyskiwania informacji o byłych działaczach NSZZ „Solidarność”. Głównym celem było rozpoznanie możliwości podjęcia przez nich nielegalnej działalności konspiracyjnej. Na bieżąco w ramach zadań manewrowych zlecano TW monitorowanie aktywności tych środowisk. W odróżnieniu jednak od wspominanych pakietów zadań otrzymanych w grudniu i styczniu tym razem polecenia funkcjonariuszy zwiadu odnosiły się do konkretnych osób . Informacje dotyczące działalności byłych członków „Solidarności” napływały również w ramach realizacji „zadań grudniowych”. TW „Witek” (Zygfryd Janiczek) na początku 1982 r. przekazał wiadomość o Kazimierzu Zole, byłym przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Zakładu Przemontażu Wagonów „Zastal” w Braniewie, oraz jego zastępcy Markowskim . Informacje dotyczyły zwykle życia prywatnego byłych działaczy, a także ich losów, głównie zawodowych, w pogrudniowej rzeczywistości.

      Usuń
    4. Mimo to były one uważane przez funkcjonariuszy Wydziału II KB WOP za wartościowe pod względem operacyjnym. Autor dotarł tylko do jednej wiadomości przekazanej przez OZI o rozpracowywaniu osoby podejrzanej o podjęcie nielegalnej działalności opozycyjnej. Informacja ta, dostarczona przez TW „Neptuna” (Erwin Klingenberg w 1982 r., dotyczy Pawła Stysiaka, którego funkcjonariusze GO Nowy Dwór Gdański podejrzewali o działalność w strukturach zawieszonego NSZZ „Solidarność” w swoim zakładzie pracy .Niestety, w aktach brak informacji o dalszym toku tej sprawy.
      Kolejnym ważnym aspektem pracy operacyjnej organów kontrwywiadowczych KB WOP było przeciwdziałanie wszelkim wydawnictwom, plakatom, ulotkom oraz napisom, które według funkcjonariuszy godziły w socjalistyczny ustrój Polski oraz porządek publiczny.
      Jak wskazuje Andrzej Friszke, był to najczytelniejszy sygnał organizowania się konspiracyjnego oporu wobec władz . Z tego względu Zwiad WOP, jako służba stojąca na straży obowiązującego ładu prawnego, musiał przy użyciu wszystkich sił i środków przeciwdziałać ich rozprzestrzenianiu. Kiedy więc w październiku 1982 r. mjr Jan Antoniak z GO WOP w Lęborku dowiedział się od TW „Muzy” (Aleksander Kapusta), że na terenie Zakładu Przemysłu Leśnego „Las” w Lęborku zostały wywieszone dwie ulotki podpisane przez lęborską „Solidarność”, przesłał natychmiast odpowiedni meldunek do Wydziału II BB WOP, której podlegał . Należy zwrócić uwagę, że informowanie centrali o wydarzeniach niemających
      związku z przestępstwami granicznymi należało do rzadkości. Świadczy to o zaangażowaniu, jakie przejawiali funkcjonariusze organów kontrwywiadowczych WOP w walce z kolporterami nielegalnych ulotek."

      Usuń
    5. Różnimy się tym, że ja przesłużyłem prawie 20 lat w Zwiadzie a Pan czyta instrukcje od roku 1945 począwszy i na tym opiera Pan swoje oceny. Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie. Już mnie tu nie ma.

      Usuń
    6. Tu nie ma miejsca na "światłocień".

      Służyłeś tym mordercom Polski i Polskości - należysz do onych. Nie ma wytłumaczeń, bo przez ciebie liczba pracowników służb wrogich Polsce wynosiła minimum 1.

      Koniec. Kropka.

      Usuń
    7. Wracam Panie Aleksandrze Ścios. Wracam, ponieważ znalazłem opracowanie IPN, autorstwa pana Kłodzińskiego, o temacie.
      Zamieszczę jedynie ciekawsze fragmenty, które w pełni potwierdzają moją ocenę tego, jak Zwiad WOP w Gdańsku zajmował się "prześladowaniem" struktur Solidarności.:

      "Od września 1980 do grudnia 1981r.

      Po podpisaniu porozumień sierpniowych Wydział II KB WOP nie zaprzestał pracy polegającej na rozpoznaniu operacyjnym nowo utworzonego ruchu społecznego.
      Można powiedzieć, że stało się to nowym zadaniem formacji ochrony pogranicza. Przez pierwsze miesiące rzeczywistości posierpniowej aż do końca 1980r. wzmianki o zainteresowaniu organów Zwiadu WOP nowym związkiem zawodowym są nieliczne . Zdarzają się wprawdzie napomknięcia o nim w informacjach przekazywanych przez TW, aczkolwiek są bardzo rzadkie i wynikają wyłącznie z inicjatywy źródła. Należy podkreślić, że do wprowadzenia stanu wojennego funkcjonariusze Zwiadu WOP brygady kaszubskiej, jak i bałtyckiej nie opracowali dla prowadzonych przez siebie OZI nowych kierunkowych planów wykorzystania, które uwzględniały
      by istnienie „Solidarności”. Oficerowie prowadzący zlecali w tym okresie TW i KO pogłębiać informacje o jej funkcjonowaniu i działaczach, aczkolwiek działo się to wyłącznie w przypadku wcześniejszego otrzymania od źródła informacji dotyczącej
      tego zagadnienia. W przekazywanych wiadomościach ani w zlecanych zadaniach nie ma wzmianki o niepokojach wynikających z problemów z rejestracją NSZZ „Solidarność” oraz groźby strajku generalnego. Trudno przyjąć, że w tak napiętej sytuacji społecznej organy Zwiadu KB WOP, nauczone doświadczeniami sierpnia, nie zainteresowały się możliwością wybuchu nowej fali protestów mogących zagrozić wykonywaniu zadań związanych z kontrwywiadowczą ochroną granicy państwowej. Prawdopodobnie musiały one podjąć jakieś działania, o których z powodu niekompletności archiwaliów nie wiemy.

      Niewielkie zaangażowanie funkcjonariuszy Zwiadu KB WOP w ustalanie sprawców wrogich napisów wynikało, jak się wydaje, z dwóch powodów. Pierwszym była powszechność tego zjawiska, co powodowało, że wszelkie próby przeciwdziałania mu nie dawały rezultatów. Drugim czynnikiem była zapewne chęć uniknięcia angażowania sił i środków do przedsięwzięcia niemającego wpływu na wykonywanie zadań związanych z ochroną granicy.

      Wspaniała narracja, obfitująca w sformułowania: "dokumentów nie ma ....ale", "prawdopodobnie jednak", "mimo braku dokumentów przyjąć jednak należy".

      Opanowaliście zdolność czynienia cudów. Tworzycie rzeczywistość z niczego.

      Usuń
  15. Tak mi się marzy proszę Państwa.
    1. Aby ten rozmodlony, elektorat radiomaryjny kompletnie nieświadomy zasadności omadlanych przez siebie intencji (a to za kochaną p. premier, za wspaniałego prezydenta i cały rząd, aby dobrze rządził naszą Ojczyzną) został wreszcie wysłuchany przez Stwórcę i... aby politycy PIS tak na chama zostali zagnani do realizacji obietnic i planów. Zwłaszcza tych wbrew sobie, które w ludziach rozbudzili, które ludziom naobiecywali, a których nie zamierzali wykonać ze strachu, z wyrachowania, z wlezienia w mętne układy. I żeby się z tego kieratu nie mogli wyplątać do usranej śmierci. Żeby z grubsza powycierał wszystkie brudy i zrobił przedpole dla poważnych ludzi. A gdyby PiS próbował coś kręcic, to aby miał przeharatane jak bohater filmu „Kłamca, kłamca”
    2. Aby jakiś dobry zespół programistów pokusił się o zrobienie na podstawie bloga BEZ DEKRETU gry komputerowej - trilera strategicznego. Tytuł? Oczywiście „BEZ DEKRETU! – jak obalić IIIRP?”. Wszelkie potrzebne informacje są (zmienne, constans, pętle warunkowe, funkcje – wszystko!). W taką grę bym zaciosała z prawdziwą przyjemnością.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Halko,

      Dałby Bóg, by Pani życzenia się spełniły.Obawiam się tylko, że gdyby tym "wspaniałym" politykom PiS przyszło stanąć przed twardymi zadaniami i ciężką pracą, nawet elektorat radiomaryjny zrozumiałby, z kim ma do czynienia.
      Dziś szczelna osłona propagandowa ze strony "wolnych mediów" zapewnia tym ludziom błogi spokój i komfort miana "patrioty".
      Gdyby jednak (co nie daj Boże) mieli stanąć przed wyzwaniami związanymi z prawdziwym wrogiem zewnętrznym, z atakiem na Polskę lub aktami terroru, zostalibyśmy sami.
      Kto jeszcze tego nie zrozumiał, niewiele pojmuje z farsy rozgrywanej obecnie w salach Sejmu. Nie wyobrażam sobie, by ludzie tak słabi, głupi i zależni, mogli obronić nas przed jakimkolwiek zagrożeniem.
      Podoba mi się Pani pomysł na grę komputerową - "jak obalić III RP". Nie wiem tylko, czy znaleźliby się gracze znający zasady takiej gry i chcący ją prowadzić. Pocieszam się jednak, że Pani byłaby doskonałą instruktorką tej rozgrywki.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  16. Panie Aleksandrze.
    Ile pracy kosztuje utrzymanie czystej perspektywy w czasie szalającej bez przerwy burzy piaskowej? Ile musi się Pan naszuflować, żeby nas nie zasypało?
    Inni nie ruszyli szufla od ponad ćwierć wieku, ale dookoła wrzeszczą, że ich niebo najczystsze, a błękit najbłękitniejszy. Suche zakłamane mumie.
    Tylko dzieci urodzonych na powierzchni będą wolne.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Meewroo,

      Bardzo podoba mi się to zdanie - "Tylko dzieci urodzonych na powierzchni będą wolne".
      Dziękuję, że dostrzega Pan rzeczy tak trudno dostrzegalne.

      Pozdrawiam

      Usuń
  17. Poniżej pozwalam sobie zamieścić list Anny Kołakowskiej z prośbą o wsparcie na sali sądowej z prośbą o nagłośnienia tej sprawy w mediach społecznościowych.

    Szanowni Państwo!

    W najbliższy poniedziałek tj. 16 stycznia o godz 9.00 w Sądzie Rejonowym w Gdańsku przy ul. Nowe Ogrody 29/30 w sali nr 229, odbędzie się rozprawa, którą z powództwa cywilnego założyła mi poseł Agnieszka Pomaska.
    Pomaska domaga się przeprosin za mój wpis na facebooku "Trzeba złapać to coś i golić na łyso", zamieszczony po tym jak podarła uchwałę o suwerenności Polski.
    Przeprosiny mają ukazywać się przez tydzień w ogólnopolskiej prasie i na portalu Onet. Koszt takich przeprosin na Onecie to kwota około 250 tys. zł.
    Tym samym poseł, która gardzi suwerennością naszego państwa chce doprowadzić do absolutnego ubóstwa , a nawet bezdomności kogoś, kto o tę wolną Polskę walczył i otrzymał za to szereg odznaczeń (m.in Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Wolności i Solidarności, Medal Pro Patria).

    Gdyby znaleźli Państwo czas na wsparcie mnie swoją obecnością na sali sądowej, byłoby mi dużo łatwiej stanąć do tej, kolejnej już w moim życiu walki o prawdę.

    Anna Kołakowska
    - radna Rady Miasta Gdańsk (Klub PiS)

    PS
    Anna Kołakowska - najmłodszy więzień stanu wojennego. W 1982 r. chodziła po tym samym spacerniaku co i ja w gdańskim więzieniu. Sadzona razem ze całą swoją Rodziną za to, że w 2015 roku próbowali powstrzymać pedalski marsz w Gdańsku.
    Obibok na własny koszt

    PPS
    Przepraszam za OT.
    Onwk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę być w Gdańsku, a sprawa jest poważna.

      W dobie powszechnej inwigilacji moja tożsamość nadaje się do poznania w ciągu 24h. Zwłaszcza, że jest już znana.

      Pani Pomaska robi szopkę z ważnych aktów woli. Jeżeli uchwała o suwerenności nie jest istotna, to ja mogę trzymać kogoś w piwnicy wbrew jego woli bezkarnie. Wolność jednostki i suwerenność państwa to wartości równorzędne.

      Pani Pomaska jest funkcjonariuszem publicznym. Jako funkcjonariusz demonstracyjnie i publicznie niszczy akt prawny organu, który go wydał i w którego skład wchodzi. Uważam, że to przestępstwo z kodeksu karnego art. 133, art. 226 i art. 231.

      Pani Pomaska protestowała nie tylko przeciwko aktowi prawnemu większości parlamentarnej. Większość może się przecież mylić. Jej protest jednak dotyczył deklaracji tejże większości, która jest zgodna z prawem stanowionym i prawem naturalnym i logiką. Logicznym jest niezależnie od reżimu prawnego deklarować suwerenność państwa, ponieważ suwerenność stanowi atrybut państwowości. Oczywiście, suwerenność państwa to nie tylko cecha logiczne desygnatu pojęcia państwo. To również naturalny popęd wspólnoty, nie wynaturzenia prawa naturalnego, ale jego potwierdzenie tego prawa.

      Proszę pamiętać, to że Pomaska czuje się obrażona, to jest oczywiste. Nawet Stalin by się obraził, chociaż miał coś za uszami, prawda ? Ma prawo czuć się obrażona.

      Pytanie zasadnicze jest następujące, czy funkcjonariusz publiczny który łamie kodeks karny publicznie, jawnie, demonstracyjnie - a więc popełnia czyn o silnych znamionach przestępstwa może domagać się zadośćuczynienia od osoby, która publicznie stwierdza potrzebę wymierzenia sprawiedliwości temu funkcjonariuszowi ?

      Proszę zwrócić uwagę, że APEL O WYMIERZENIE SPRAWIEDLIWOŚĆ DLA POMASKI, w związku z jej działaniami o charakterze przestępstwa - BYŁ UZASADNIONY, był potrzebny. Dlaczego ?

      Ponieważ oczekujemy od PAŃSTWA POLSKIEGO żeby dokonał oceny prawno-karnej zachowania Pomaski. Ponieważ tej oceny nikt PAŃSTWO NIE DOKONAŁO.

      Pisiorki to miękkie pały, które pozwalają funkcjonariuszom publicznym na czyny mające znamiona przestępstwa i karzą obywateli, którzy te czyny piętnują.

      W związku z tym stwierdzam, że powinno się OGOLIĆ GŁOWY Ministrowi Sprawiedliwości ORAZ prokuratorom właściwym dla ww. sprawy. Ich zaniechanie ścigania to OCHRONA osób które potencjalnie naruszają wartości objęte ochroną prawną.

      Usuń
    2. Trzeba bronić krzywdzonych głoszących prawdę w tym krzywdzonych z konta "dobrej zmiany" patriotów.Rekomendacja świadka historii oporu którym jest pan @Onwk jest wystarczającym wezwaniem.Już dawno postulowano utworzenie czegoś na kształt funduszu awaryjnego na okoliczność krzywdzonych przez magdalenkowoeurokołchozowy układ. Układ obecnie pod czasowym powiernictwem "dobrej zmiany",który gra faulując takich patriotów jak np. rodzina Kołakowskich,pani J.Helcyk,ks.J.Międlar,ks.St.Małkowski,pan Z.Miernik,pan Z.Kękuś i wielu różnych innych "ekstremistów" od "kiboli" po górników.Nie uważam,aby golenie głów zdrajcom było sformułowaniem obraźliwym.To raczej z racji tradycji Kedywu AK kara zaledwie ostrzeżenia dla zdrajców narodu polskiego."Transformacja" PRLbis KL,KLD,UD,UW,PO+N+KOD wyraźnie pokazuje,że wymienione organizacje tworzyły i tworzą związki przestępcze o charakterze wszechstronnie mafijnym,antynarodowym i antysuwerennym. Zatem należy im się nazwanie po imieniu a pani AK tylko potwierdziła w ostrej ale dopuszczalnej wg.mnie formie prawdę.Obecny POPiSK stając przeciw prawdzie okazał się godnym kontynuatorem linii wszystkich swoich poprzedników.Myślą,że wygrają z patriotycznym Kedywem sprzymierzonym z NSZ?Myślą że swoimi głupimi narracjami sondażowymi wymuszą postawę "ruki po szwam"? Skrajna naiwność rządzących świętoszkowatych partyjnych tetryków. Z racji tego,że MSPG Ziobro wziął udział w grze wymierzonej przeciw przywróceniu śledztwa prok.A.Witkowskiemu wraz z urzędnikami IPNbis,kancelarią PAD i hierarchią uważam z dużym prawdopodobieństwem kierowanie do niego kolejnych entych próśb za raczej nieskuteczne.To samo zresztą dotyczyło apeli o uwolnienie Z.Miernika które okazały się skuteczne inaczej bo z półroczną szykaną.Co mógłbym jeszcze dodać w tej konkretnej sprawie? Łączne stosowanie miękkiej i twardej siły.Siła miękka winna być obecna na sali rozpraw,wyposażona w banery piętnujące różne przykłady bezprawia mafii gdańskich burłaków,a adwokat pani AK i jej rodziny w odpowiednio udokumentowane argumenty tego bezprawia.Siła twarda powinna być obecna na zewnątrz budynku i powinna być wyposażona w analogiczne banery.Obiesiły powinny unikać ełckiego casusu i wystrzegać się możliwych prowokacji neozomowców. Obu siłom powinni towarzyszyć filmowi dokumentaliści w sposób ciągły transmitujący przebieg wydarzeń i nagłaśniający całość jak kiedyś np. @ander czy też sposobem "na komórkę Rachonia".

      Usuń
  18. Panie ONWK,

    Apel oczywiście chętnie wspieram i przyłączam się do prośby Pani Anny Kołakowskiej.
    Ale mam też świadomość, że Pani Anna powinna mieć nie tylko wsparcie życzliwych uczestników rozprawy sądowej lecz przede wszystkim solidną i merytoryczną pomoc ze strony ministra sprawiedliwości – prokuratora generalnego.
    Najlepszy, opłacony adwokat oraz przyłączenie się do sprawy (po stronie pozwanej) prokuratora, byłyby widocznym sygnałem, że władze III RP nie godzą się z łamaniem prawa przez posłów i karaniem obywateli za piętnowanie bezprawnych praktyk.

    Pan Alek Alek ma w pełni rację pisząc, że owa posłanka „opozycji” prawdopodobnie dopuściła się przestępstwa.
    Problem polega na tym, że żyjemy w państwie, które nie chce egzekwować przestrzegania prawa przez posłów, za to chętnie karze obywateli za wyrażanie opinii na temat owych posłów i za obywatelską troskę o praworządność.
    Żyjemy w państwie, w którym wystarczy odejść ze stanowiska (prezes TK) by nie ponieść żadnych konsekwencji swoich bezprawnych działań.
    Ta sytuacja doskonale obrazuje rzeczywiste intencje „dobrej zmiany”, która konserwuje i pielęgnuje najgorsze patologie III RP.
    Warto mieć świadomość, że politycy PiS sami gotowi są łamać prawo i nie dopełniać obowiązków (casus szefa MSW, który publicznie gada o zamachu i puczu i nie podejmuje żadnych działań) byle tylko chronić swoich kamratów z „opozycji” i oszukiwać wyborców.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wśród komentarzy do manifestu Po.Int są i takie, które nawołują do użycia broni i walki o "swoje prawa".

    Nie rozumiem tolerancji, którą wykazują się MSW i MS wobec takich apeli. Czy obie te instytucje liczą na to, że obywatele sami spoorządzą listy byłych esbeków i wsioków, i wezmą sprawy w swoje ręce, rozwiążą problem "sztuka po sztuce"? Jeśli tak, to proszę o broń i licencję.

    Nie będziemy wielkim narodem, jeśli nie będziemy szanować sprawiedliwości, w tym również, jeśli nie nauczymy obywateli jej odczuwania. Panie Błaszczak, Panie Ziobro - prawo jest pochodną sprawiedliwości. Nie na odwrót. Dopóki tego nie zrozumiecie, dopóty Wasza działalność będzie dla Polski szkodliwa.

    Polska, to jest duch. Duch sprawiedliwości. Duch, któremu się ufa zanim przeczyta się literę Prawa. Nie rozumiecie tego? Jeśli nie rozumiecie, to niczego nie rozumiecie.

    Sprawa Popiełuszki. Jej pochodna - sprawa Miernika. Okrywacie się hańbą: Zarządzie Główny PiS, Rządzie, Panie Przewodniczący. Macie dziś wszelkie możliwości, ale czynicie kroki haniebne w swojej miałkości.

    Angażujecie się w małe wojenki. Tak małe jak Wy sami.

    Dlatego przywołam cytat sprzed wielu lat:

    "Wy, Królewiacy, macie śmieszną naturę. Kiedy jadących drogą napadnie pies natarczywym i hałaśliwym ujadaniem, bierze was zaraz ochota, aby wyskoczyć z pojazdu, stanąć na czworakach i zacząć mu się odszczekiwać. My, w Wileńszczyźnie, pozwalamy psu szczekać, bo taka już jego psia natura, ale nie przerywamy przez jego psie szczekanie podróży i bez wojny z psami spokojnie jedziemy do naszego celu. Wam zdaje się, na przeszczekaniu psa, na wygraniu wojny z byle parszywym szczeniakiem bardziej zależy niż na szybkim dojechaniu do celu podróży."

    Kto to powiedział? Wiadomo, Piłsudski. Dla Was kosmita.


    OdpowiedzUsuń
  20. Panie Przemku,

    Jeszcze przed rokiem powiedziałbym, że rząd, który „angażuje się w małe wojenki”, popełnia błąd. Dziś byłbym daleki od takiej oceny.
    Rząd PiS doskonale wie, co robi i te „małe wojenki” oraz ciągłe „gonienie królika” jest całkowicie świadomą i sensowną strategią, wynikającą z pozycji i planów partii pana Kaczyńskiego.
    Ci ludzie szybko zrozumieli, że Polacy nie potrzebują żadnej "rewolucji" i obalenia III RP. Nie chcą też realnych zmian i jak ognia boją się działań,które zburzyłyby porządek magdalenkowy i wymusiły nakaz dokonywania trudnych wyborów.
    Jeszcze więcej, nasi rodacy boją się utraty „spokoju” i groźby podważenia „małej stabilizacji”.
    W swoim wyśmienitym komentarzu pod poprzednim tekstem, napisał Pan:
    „Co robią Polacy? Polacy kłamią. Przede wszystkim bezlitośnie łżą. Okłamują siebie samych, okłamują się nawzajem, poją kłamstwem dzieci. Dla wygodnego życia są gotowi kłamać na zawołanie w pracy, w szkole, w domu. Równie cenny jest dla Polaków tak zwany święty spokój. Aby taki spokój zachować Polacy kłamią w tych samych miejscach: w pracy, w szkole i w domu.
    Kłamią prawie wszyscy. Dodatkowym bodźcem do zachowania iluzji jest pragnienie zachowania spójności wyborów oraz strach przed popadnięciem w śmieszność, bo śmieszność w Polsce zawsze kończy się wykluczeniem i samotnością. Popadnięcie w śmieszność może uniemożliwić przetrwanie w roli, na stanowisku, w szczególnych przypadkach - w życiu.”
    To głęboko prawdziwa, choć bolesna diagnoza. Ja dodałbym do niej, że w tym lęku przed śmiesznością zawiera się skaza równie groźna – obawa przed wyzwaniem, które przekracza granicę werbalnych deklaracji i stawia człowieka wobec ostatecznego wyboru: tak lub nie, My lub Oni. Tego boimy się najbardziej.
    Bo heroizm lepiej podziwiać niż go samemu znosić. Dlaczegóż więc kłamstwo – tak niewielka skaza, nie miałaby stać się równie niewielką ofiarą, jaką warto znosić w imię „świętego spokoju”?
    Ludzie PiS, który doskonale pojmują nasze (własne) ograniczenia, podjęli strategię tyleż skuteczną, jak perfidną.
    Wiedząc, co Polacy chcą usłyszeć i jaki język zadowala ich pseudo patriotyczną próżność, przyjęli oręż semantycznych oszustów i chętnie szermują hasłami bogoojczyźnianymi. To nic nie kosztuje, do niczego nie zmusza i niczym nie grozi. Mistrzem w tym fachu ( to dostatecznie uzasadnia wybór) jest Andrzej Duda – znakomity „produkt pijarowski”, który z maestrią najlepszych prestidigitatorów mówi zawsze to, co trzeba i bywa tam, gdzie wypada.
    Okazuje się, że to wystarczy, by nikt nie miał odwagi zapytać tego pana – o Aneks, o Komorowskiego, o ks. Jerzego, o inicjatywy ustawodawcze, o pracę BBN-u i setki innych zaniechanych spraw. Pan prezydent spełnia bowiem w oczach Polaków postulat zasadniczy – mówi im to, co chcą słyszeć, wygląda tak, jak chcą go widzieć i robi tylko tyle, ile wyborcy mogą unieść.
    Kto pamięta casus Kwaśniewskiego, zrozumie też logikę tego „projektu”.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pół roku to dość, by przetestować jego skuteczność, zatem PiS obejmując władzę miał już gotowy plan rządów.
      Wszystkie „małe wojenki”, werbalne przepychanki, sejmowe teatrzyki i gęby pełne frazesów, są koniecznym uzupełnieniem (a raczej wypełnieniem) tej mistyfikacji.
      Lud potrzebuje chleba – zatem dano mu „program 500+”.
      Ale lud potrzebuje też igrzysk, w których nie mogą umierać prawdziwe ofiary, a żywe drapieżniki zastępuje się wyleniałymi kocurami.
      Dla rozbudzenia prorządowych nastrojów, dla mobilizacji elektoratu (klucz) i wzmożenia emocjonalnego (fundament), potrzeba zdarzeń tyleż widowiskowych, co pustych, bezskutecznych, bez sankcyjnych.
      Zdarzeń, które w niczym nie zagrożą układom decydenckim III RP, ale staną się pożywną strawą dla ludu spragnionego igrzysk.
      W ten sposób, zamiast dekomunizacji i rozprawy z czerwonymi bandytami – dostaliśmy farsę ustawy dezubekizacyjnej, którą jeszcze opóźnia się o rok, by ułatwić esbekom „ochronę państwa prawa”.
      Zamiast publikacji Aneksu i ujawnienia całego zbioru zastrzeżonego – mamy publikację trzeciorzędnych banałów, zwanych „Raportem otwarcia Kancelarii Prezydenta RP” i hucpę z „przeglądem” zbioru przez tych, którzy sami go stworzyli i nadal będą go strzec.
      Zamiast walki z agenturą i obcymi ośrodkami wpływu – mamy publicystyczne wzmożenie szefa MSW, opowiadającego banialuki o „nielegalnej próbie przejęcia władzy" i „wyciąganie rąk” do „opozycji” przez prezesa Kaczyńskiego.
      Zamiast aresztów dla puczystów i akcji kontrwywiadu przeciwko inspiratorom – dostajemy propagandową telenowelę „Pucz” i zwodnicze opowieści o ciężkich karach – odbieraniu kilku złotych.
      Zamiast wyjaśnienia setek afer i najcięższych przestępstw (Smoleńsk, afera marszałkowa, stoczniowa, gazowa, taśmowa) – raczy się nas parlamentarną szopką rozpisaną na lata i dętą „aferą Amber Gold”, a tylko dlatego, że właśnie w niej nie widać ludzi w brązowych butach.
      To "zamiast" można długo ciągnąć.
      Nawet „szczekanie na psa”, tak świetnie uchwycone przez Pana cytatem z Piłsudskiego, ma głęboki sens.
      Bo w ten sposób wytwarza się propagandowy hałas i harmider, pozoruje realną walkę, symuluje ochronę bezpieczeństwa i skłania wyborców do wiary, że już wkrótce, za chwilę, za moment, pokonamy tego psa.

      Usuń
  21. Zna Pan ten temat: http://nick.salon24.pl/740782,interesy-wlasciciela-tvn-w-rosji#logged

    Jeśli tak, prosze o komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak można jeszcze wierzyć w "dobrą zmianę",skoro do tej pory gra w obłudę nie tylko przeciw żołnierzom AK ale również przeciw żołnierzom NSZ i nie pomaga bicie głową w mur IPNbis ze strony pana @Onwk? Dowód to następujący cytat z katalogu IPN dot.ubeka E.Błaszczaka [W styczniu 1946 brał udział w likwidowaniu zbrojnej bandy "Zubryda" na terenie powiatu Sanockiego]."Bandy"-to obraźliwe wyrażenie dla żołnierzy nie tylko NSZ i stosowane przez te czerwone kanalie dla usprawiedliwienia swoich zbrodni.Idźmy dalej,czyli kombinacji operacyjnej z wdową CzeKa ciąg dalszy."Media niezależne" publikują materiał ZZ IPN dot.zdegradowania zbrodniarza szechtera przez zbrodniarza jaruzela. W czasie gdy PAD celebruje wizytę w Izraelu na pasku informacyjnym tvp.info o godz.10:00 leci informacja o wizycie w instytucie Yad Vashem,ale w spolszczeniu napisano "Jad Waszem".Jak dla mnie dość pejoratywnie kojarzy się te spolszczenie raz z wydzieliną śliskiego gada z jednej strony.Ja panie @A.Ścios nie mam jakichś specjalnych problemów z małym państwem otoczonym dość niesprzyjającym otoczeniem,nie mniej nie sposób nie zaznaczyć również innego skojarzenia z "waszymi ulicami naszymi kamienicami".Szczególnie,gdy zna się zbiór faktów spisanych w książce "Judeopolonia",fakty dot.wiecznej wdzięczności MOSTowiakom i russkim,handel kodami itp.Po jakimś kwadransie redakcja tvp.info się zreflektowała widocznie i poprawiła błąd na oryginalną pisownię.Prowokacja to była,a jak była to zwykła czy specjalna? Albo jeszcze inna zbieżność czasowa.Szanowne "media niezależne" donoszą o wspólnym poparciu PiS+K15+N dot.tzw. dwukadencyjności dla wójtów,burmistrzów i prezydentów miast.Niemal w tej samej chwili pada w "dorzeczy",że PO+N chciały "bratniej pomocy"...Pytam się więc,a czego jak nie tego właśnie chcą rządzący? Przecież tego samego nieprawdaż? Stwierdziłem kiedyś,że nie podlega żadnej dyskusji obecność amerykańskich żołnierzy na polskiej ziemi.Nie mniej pozostaje jednak chyba nie bezpodstawna opinia,że jest to obecność raczej symboliczna jak na razie,zaś gotowość bojowa tarczy antyrakietowej jak na razie na etapie przygotowawczym.Tym bardziej więc niezrozumiała i moim zdaniem zła dla bezpieczeństwa państwa jest wypowiedź rzecznika MON,który z okazji ataku cybernetycznego na portal samorządowy Żagania beztrosko przyznaje,że "mieliśmy świadomość tej sytuacji" i "wszystko jest pod kontrolą odpowiednich służb".No do jasnej anielki jak można w tak skrajnie naiwny sposób postępować? To mają być te neosłużby "dobrej zmiany",polegające na współdziałaniu medialno-dziennikarskim w tworzeniu prowokacji rodem z kolejnych szaf? Ośmieszają się i nie wierzę już w żadne mrzonki o wypełnieniu programu cela+ zdrajcami.By tak było "dobra zmiana" musiała by zaprzestać hołdów ruskich,hołdów pruskich i różnych innych czepiań obcych klamek.Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam.

    Gdy Polacy spodziewali się, że będzie im lżej, on odpowiedział: „BEZ ZŁUDZEŃ! Od tej chwili rozwarła się przepaść między monarchą i narodem. Prawa narodu do niepodległego bytu są tak święte i niewątpliwe, a wrodzona miłość Ojczyzny tak głęboko wyryła je na sercu każdego prawego obywatela, że żadne sofistyczne rozumowania, nie są w stanie ich zniszczyć”*.

    * - Warszawa 23 maja 1856r – komentarz ks. bp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego do wypowiedzi cara Aleksandra II z dnia 22.05.1856r.

    Wówczas te słowa kierowane były do ciemiężyciela, odwiecznego wroga polskiego Narodu, który wprost powiedział, że potrafi poskromić tych, którzy by zachowali marzenia, a i przecież pewne „dobre zmiany” wprowadził dla Polaków, np.: uwłaszczenie, ułaskawiania skazańców.
    Ale dziś trzeba te słowa skierować - bo aż zdumiewa, że pasują jak ulał - do prezydenta Dudy i jego dworu PiS. I to jest bodaj najpodlejsze w wydaniu obecnie rządzących i najbardziej ich oskarża!
    I niech mi kto znajdzie hierarchę KK, który zdobyłby się dziś na podobne słowa wobec władzy? A przecież mowy nie byłoby o zsyłce na Sybir.

    Pozdrawiam.

    P.S.
    Panie Aleksandrze dobrze, że Pan nam jest takim świeckim "Felińskim".

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mimo wszystko ostrożnie z tymi pomnikowymi postaciami połowy XIX wieku - proszę np. porównać tekst o równie sławnym bp Fijałkowskim.

    "Polski interrex musi błogosławić moskiewski najazd na Węgry w 1849. Dnia 28 maja 1849 roku o godzinie 10 rano miała miejsce w kościele Św Jana w Warszawie znamienna uroczystość. Otóż odczytano wówczas formalnie w polskiej stolicy (w obecności urzędnikowi ludu) manifest carski z 26 kwietnia / 8 maja tego roku o wkroczeniu wojsk carskich na Węgry celem zniszczenia (polsko)węgierskiego powstania. Dokładnie rzecz biorąc manifest ten wydano pisząc o akcji wojskowej podjętej „w celu przytłumienia rokoszu w Węgrzech i Siedmiogrodzie”, tj. dla „pomocy cesarzowi Austrii”.

    Po odczytaniu manifestu, „na uproszenie błogosławieństwa przedwiecznego dla tej sprawy”, ówczesny (od 1844) administrator diecezji warszawskiej biskup Antoni Melchior Fijałkowski odprawił „solenną mszę świętą, zakończoną modłami za Najjaśniejszego Monarchę i całą Najjaśniejszą Familię”.

    Zatem znany później ze swego wysoce patriotycznego stanowiska i traktowany przez naród jako prawdziwy interrex, który pomimo nacisków władz carskich nigdy nie potępił wystąpień narodowych w Warszawie w początku lat 60-tych XIX wieku (o stosunku narodu do niego świadczy m.in. słynna manifestacja na pogrzebie Fijałkowskiego w październiku 1861 roku) został w maju roku 1849 zobligowany przez najezdnicze władze carskie do pobłogosławienia kolejnego moskiewskiego najazdu, tym razem na Węgry".

    por.: http://szukajacprawdy.salon24.pl/736619,polski-interrex-musi-blogoslawic-moskiewski-najazd-na-wegry-w-1849

    Z „zadania tego” Fijałkowski w dniu 28 maja 1849 roku wywiązał się połowicznie. Mszę świętą solenną w tej intencji odprawił, ale modły odprawione po mszy wzniesiono tylko za cara i jego rodzinę, tj. nie za sam sukces moskiewskiego wojska.

    Być może takie nie do końca jednoznaczne, jednak uległe w roku 1849 wobec caratu zachowanie głowy polskiego Kościoła tego czasu, dawało nadzieje zaborcy na to, że potępi on i polski ruch narodowy w roku 1860/61.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mi Ko,

    Cóż tu komentować? Autor tej notki wykorzystał treść mojego tweeta z 19 grudnia 2016r.:
    „Kojarzenie akcji propag.TVN z Rosją nie jest bezpodstawne.W czerwcu br. 80% udziałów w spółkach Scripps Networks Interactive kupili Rosjanie”
    https://twitter.com/SciosBezdekretu/status/810801862643433472

    Nie ma też najmniejszych powodów, by zachłystywać się takim faktem. Przez wiele lat firma ITI dokonywała mnóstwa zmian strukturalnych i właścicielskich.
    Na tyle skutecznie, że dziś może kreować się na "światowe",wiarygodne medium.
    Tymczasem wiedza, jaką już posiadamy na temat genezy TVN, powinna uzmysłowić ludziom rozumnym, że tego rodzaju przekaźników nie wolno uznawać za polskie media ani dawać im cienia wiary. Jeśli Polacy w ogóle oglądają takie stacje, a przekazywane tam wiadomości traktują serio, jest to efektem ogromnego ogłupienia i braku elementarnej wiedzy.
    Na temat Cantal/ITI/TVN itd. – „służby propagandowej” powołanej w okresie przygotowań do tzw. transformacji ustrojowej, napisałem wiele tekstów. Tu linki do niektórych:
    https://bezdekretu.blogspot.com/2008/04/wolno-pod-specjalnym-nadzorem.html
    https://bezdekretu.blogspot.com/2012/03/czas-suzby-propagandowej.html

    OdpowiedzUsuń
  27. Pani Halko,

    Jakiż tam ze mnie „świecki Feliński”, skoro takie słowa wypowiedziane dziś wobec prezydenta Dudy i PiS, byłyby odebrane przez naszych rodaków jako najcięższa obraza? Obawiam się, że tak bałwochwalczy stosunek do polityków nie zmieniłby się nawet wówczas, gdyby chcieli urządzić nam nowy proces „pojednania” z Rosją. Jeśli będą bezmyślnie podążać za Trumpem, jest to wielce prawdopodobne.
    Prędzej więc (jak w roku 1856, w czasach św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego) Polacy entuzjastycznie witaliby cara w Warszawie, niż chcieli (siedem lat później) wstępować do Powstania Styczniowego.
    Nawet, gdyby ów car i jego zwolennicy powtórzyli słynne – „Żadnych złudzeń, panowie, żadnych złudzeń!”

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
  28. O ile mogę o coś prosić Gospodarza to o dwie rzeczy.Pierwsza to o jakiś porządkujący ten cały bałagan artykuł.Druga to o wybaczenie niedocenienia z mojej strony sposobu na wrzucony w szambo granat.Ta metoda jednak daje jakieś demaskujące efekty. Co do esbecji to bez złudzeń.Ujawnienie działań agentury "nowych" severskich,ujawnienie przetargów państwowych wygrywanych przez esbeckie firmy konsalnetowe,ujawnienie kolejnej esbeckiej firmy wygrywającej takie przetargi Auto-Trezor i będącej firmą z układu toruńskiego nie wywołało żadnej zdecydowanej reakcji odpowiednich organów państwa w rękach "dobrej zmiany". Co do wewnętrznej sytuacji politycznej to chaos rozzuchwala do tego stopnia ,że i świadek historii pan @Onwk napisał wprost,że wygląda na to,że kod i puczyści sejmowi są pod baczną szczególną ochroną "dobrej zmiany" niczym dzieci niepełnosprawne. I to jest to,co zawieram w określeniu,że PiS zachowuje się tak,jakby było im na rękę utrzymywanie stanu kodu i puczystów sejmowych.Po co to robią jest dla mnie równie oczywiste.W połączeniu ze słowami JK o wiecznym rządzeniu oni wszyscy razem budują magdalenkowy POPiS i to razem z tymi,których dowartościowują nazywając "opozycją".A że tworzą POPiS z komorrą to przykładowo widać po współdziałaniu w ramach składu Instytutu Wolności i jego Szkoły Przywództwa.Można przecież zapytać,czego szkoli ta wspólnota i "wykładowcy" Gowin,Siemoniak,Emilewicz,Jagiełło,Szymański,Osica,P.Grajewski vel Żurawski,Janke,Ciacek,Pawłowski,Przełomiec,Morawski,Kozak,Ołdakowski,Gawin,Szczurek,Dutkiewicz,Zalewski,Crawford,Barański,Piotrowski? A że takie popisy eskalują esbeckie bezkarne kanalie i cała komorra to również oczywiste.A potem płaczki ofiarnie płaczą,audytowcy bisują "demokratycznie" a PAD służy pochwałami Sł.Dębskiego z P-RGdST. Po stronie zaś prawackiej opozycji również zresztą panuje bałagan.Tu stronnictwo pruskie zwalcza stronnictwo euroazjatyckie i nowojedwabne w co miesza się stronnictwo ruskie.Prawdopodobnie również przy udziale swoich esbecji wewnątrz tych stronnictw,a na pewno ku uciesze wyżej w tym esbeckim rankingu stojącego partyjniactwa nadterminowego.Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wsojtek,

      Nie przewiduję "porządkującego" tekstu, bo pisanie o "dobrej zmianie" uważam za stratę czasu. Powiedziałem to wyraźnie wiele miesięcy temu i każde odejście od tej zasady uważam za niekonsekwencję.Niestety moją.
      Dziś mogę jedynie dodać, że nie ma takich spraw i tematów dotyczących zaniechań obecnego rządu, które byłyby w stanie zainteresować elektorat PiS lub zmusić go do reakcji.
      Ta cecha dostatecznie zrównuje takich wyborców z elektoratem PO i pogardzanymi "lemingami".
      Tamtych również nie interesowało - co i jak robią ich wybrańcy i mocno zamykali oczy na setki najpoważniejszych problemów.
      Kto pamięta, z jaką wściekłością zareagowała posłanka Lichocka na jeden z moich krytycznych tweetów, ten zrozumie, że jakakolwiek dyskusja ze środowiskiem partyjnym PiS lub próba dotarcia z rzeczowymi argumentami, jest całkowicie niemożliwa.

      Pozdrawiam

      Usuń
  29. Panie Aleksandrze,
    Niezalezna.pl pisze o SB-ckiej firmie ochraniającej posiadłość Kancelarii Prezydenta i na dodatek wspominają o tym, że to Pan pierwszy zamieścił tę informację na Twitterze:

    http://niezalezna.pl/92454-firma-esbeka-wygrala-przetarg-na-ochrone-rezydencji-prezydenta-rp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wszystkich których ten "przetarg" oburza.
      "Wykonawca został wybrany zgodnie z przepisami ustawy Prawo zamówień publicznych". (link jw)
      Wystarczy pierwsze zdanie stanowiska Kancelarii Prezydenta RP, żeby spakować chlebak i bez chwili wachania wyruszyć w "długi marsz". Przestańmy się wreszcie dziwić czy denerwować zachowaniem utrwalaczy zdobyczy IIIRP. Wśród nich palmę pierwszeństwa dzierzy "system prawny" i jego funkconariusze. O czym dobitnie świadczy wysmażone w KP oświadczenie. Byłem autorem i współorganizatorem dwóch projektów/akcji:mobilizowanie wyborców i mobilizowanie PiS.
      Jestem przekonany, że teraz nastał czas na trzeci krok. Pełne zdeterminowania parcie na Polaków, a nie wyznawców jakiejś partii w kierunku wyboru "polskiej zmiany" dla której opcja 0, gdzie tylko będzie to możliwe stanie się racją stanu pozwalającą zerwać kajdany nałożone nam przy stole z kantami.

      Pozdrawiam Państwa

      Usuń
  30. Irena Pilasedzik, rodakvision1,

    Dobrze się stało, że niezalezna.pl odważyła się poruszyć ten temat. To jednak wyłom w dotychczasowej praktyce osłony propagandowej, rozciągniętej nad środowiskiem prezydenta A.Dudy.
    Przypomnę, że wybór firmy toruńskiego b.esbeka R.Górnego nie jest odosobnionym przypadkiem. 7 stycznia br. informowałem, że (znacznie ważniejszy) przetarg na "Świadczenie usługi ochrony fizycznej osób i mienia, monitorowanie sygnałów alarmu, łamania i napadu z lokalnego systemu alarmowego w obiektach zarządzanych przez Kancelarię Prezydenta RP" wygrało konsorcjum Basma-Security.
    To jest ta sama firma, o której w GPC w 2013 roku pisała w tekście "Esbecy ochraniają budynki prokuratury wojskowej":
    http://gpcodziennie.pl/16798-esbecyochraniajabudynkiprokuraturywojskowej.html

    Rok później ukazał się tekst GP - "Tajemnice państwowe pod prywatną ochroną", w którym również zwraca się uwagę na tę firmę:
    http://niezalezna.pl/62697-tajemnice-panstwowe-pod-prywatna-ochrona

    "Jestem zaskoczony i zbulwersowany. Przejęcie ochrony takich budynków przez firmy zakładane przez niezweryfikowanych oficerów Służby Bezpieczeństwa stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju i prowadzonych przez służby działań – oceniał wówczas Antonii Macierewicz.

    Z dużym zainteresowaniem przeczytałem "dyskusję" pod dzisiejszym tekstem niezaleznej.pl. Nie byłem nawet zaskoczony, że wiele osób zadawało to najbardziej idiotyczne pytanie - "a czy są inne firmy niż b.esbeków" lub sugerowało, że KP nie mogło wybrać inaczej.
    Ten sposób myślenia ukazuje nie tylko niewiedzę wielu wyznawców pana prezydenta, ale ujawnia ogromne pokłady zniewolenia i pogodzenia z patologiami III RP.
    Bo też nikomu z tych dyskutantów nie przyszło do głowy zadać sobie dwóch prostych pytań:
    - co stoi na przeszkodzie, by wszystkie tego typu obiekty były ochraniane wyłącznie przez służby państwowe?
    - co stoi na przeszkodzie, by odebrać licencję wszystkim firmom ochroniarskim założonym przez b.esbeków?
    W obu przypadkach, wystarczą kilku zdaniowe nowelizacje poszczególnych ustaw i zastosowanie trybu legislacyjnego, który PiS tak pięknie zademonstrował w sprawie "sporu z TK".
    Zmiana w tych obszarach (wielokrotnie postulowana, gdy PiS był opozycją) zależy wyłącznie od woli politycznej. Jeśli więc PiS godzi się na utrwalanie patologicznej sytuacji, w której jakieś zewnętrzne firmy mają "zabezpieczać" obiekty prezydenta (ale też wiele innych państwowych budynków) i nie widzi nic złego w tym, że ludzie prześladujący Polaków i służący reżimowi sowieckiemu posiadają dziś licencje na broń i są gwarantami "bezpieczeństwa" urzędników państwowych, to o jakiej "dobrej zmianie" bredzą nasi rodacy?

    Odpowiedź KP jest skandaliczna i gdyby wyborcy pana Dudy mieli trochę rozumu, zażądaliby wywalenia takich urzędników z KP.

    Pozdrawiam Państwa

    OdpowiedzUsuń
  31. Zakładam, że Czytelników bezdekretu zainteresuje ten tekst oraz strona internetowa, z której pochodzi.
    Lektura znajdujących się tam materiałów pozwala dowiedzieć się, jakie akcje zamierza podjąć środowisko b.esbeków przeciwko rządowi PiS oraz poznać ich "plany integracyjne".
    Ponieważ tego rodzaju wystąpienia nie zainteresują polityków dbających o nasze bezpieczeństwo, a tym bardziej, nie zwrócą uwagi tzw. służb III RP, proponuję samemu zadbać o pozyskanie cennych informacji.


    Założenia planowanej na luty 2017 roku konferencji "Represje wobec emerytów mundurowych w RP. Możliwości przeciwdziałania".

    1. Założenia Emeryci mundurowi od 1990 roku poddawani są ciągłym represjom i szykanom, narusza się ich honor i godność, uznaje za obywateli II kategorii, pomimo, że nigdy nie zostali oskarżeni lub skazani za popełnienie przestępstw naruszających prawa i godność innych osób. Jedynym kryterium negatywnej klasyfikacji jest praca w przeszłości w takich instytucjach jak Służba Bezpieczeństwa, Milicja Obywatelska, Ludowe Wojsko Polskie itd. Część emerytów poddawana szykanom przeszła pozytywną weryfikację, służyła wiernie RP, ślubowała przestrzegać Konstytucji RP i uczestniczyła w budowaniu demokratycznych struktur i instytucji państwa. Przedstawiciele wybranych demokratycznych władz ustawodawczej i wykonawczej odmawiają tym ludziom prawo do satysfakcji z dobrze wypełnionego obowiązku wobec RP, narodu i prawa do należnych świadczeń emerytalnych zgodnie z zawartą umową przy wstępowaniu do służby.
    2. Cele i zadania konferencji
    - przypomnienie uzgodnień zawartych przy okrągłym stole pomiędzy władzami PRL i demokratyczną opozycją zwłaszcza w sferze ochrony praw człowieka.
    - przypomnienie o dokonanej restrukturyzacji instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa i weryfikacji żołnierzy i funkcjonariuszy. - przypomnienie o wkładzie zweryfikowanych funkcjonariuszy w zapewnienie bezpieczeństwa państwa w wymiarze wewnętrznym i międzynarodowym.
    - informacja o działalności IPN, prowadzonych postępowaniach, nadużyciach dokonywanych dla bieżących interesów niektórych partii politycznych.
    - informacja o przypadkach łamania praw i godności byłych funkcjonariuszy dla realizacji własnych celów politycznych (próby zmniejszania uposażeń emerytalnych i innych uprawnień socjalnych, ograniczanie możliwości korzystania z pomieszczeń służbowych, dzielenie emerytów na słusznych i niesłusznych, zniesławianie byłych pracowników służb - np. WSI), odmawianie im zasług w ochronie bezpieczeństwa i porządku publicznego, utrudnianie uzyskiwania ustawowych uprawnień (np. 0,5% za każdy rok służby w warunkach szczególnych), nagonka medialna z wykorzystaniem instytucji rządowych (np. IPN), podawanie nie prawdziwych informacji o uposażeniu emerytalnym służb mundurowych, likwidacja zbioru zastrzeżonego.
    - informacja o skutkach prawnych i finansowych uchwalonych przez Sejm RP ustaw obniżających renty i emerytury byłym funkcjonariuszom służb ochrony państwa.
    - informacja o możliwościach neutralizacji uchwalonych w/w ustaw na drodze politycznej i prawnej w kraju i za granicą.
    - wypracowanie przedsięwzięć umożliwiających pełną integrację środowiska w obliczu zagrożeń i ich przeciwdziałaniu. - utworzenie i prowadzenie „Białej księgi” faktów i zdarzeń świadczących o łamaniu praw i naruszaniu godności byłych funkcjonariuszy.
    - uświadomienie potencjalnych możliwości środowiska służb mundurowych.
    3. Osoby uczestniczące - emeryci i renciści służb mundurowych, ich przedstawiciele, którzy czują się poszkodowani przez RP. - posłowie na Sejm RP i inni politycy (np. europosłowie, SLD, Razem itp.) solidaryzujący się z naszym środowiskiem. - prawnicy, konstytucjonaliści specjalizujący się w ochronie praw człowieka, w tym praw emerytów mundurowych.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cd.

      4. Wykorzystanie wyników konferencji
      - wypracowanie możliwości politycznych zneutralizowania uchwalonych represyjnych ustaw w kraju i za granicą.
      - wypracowanie możliwości prawnych zneutralizowania uchwalonych represyjnych ustaw w kraju i za granicą.
      - ustalenie zasad pełnej integracji środowiska służb mundurowych i wspólnego oddziaływania na zagrożenia.
      - przesłanie do społeczeństwa za pośrednictwem mediów, że środowiska mundurowe uświadamiają sobie swoją rolę w systemie bezpieczeństwa państwa, odpowiedzialność i obowiązki, ograniczenia z tym związane ale także uprawnienia. Służba pracownika służb mundurowych nie kończy się w momencie przejścia w stan spoczynku/na emeryturę. Świadczą o tym przepisy wielu ustaw (O ochronie danych osobowych, O ochronie tajemnicy państwowej i służbowej, ustawy emerytalne itd.).
      - apel o zakończenie nagonki na środowisko emerytów mundurowych i obwinianie ich za wszystkie możliwe niepowodzenia polityków.
      - przesłanie do rządzących, że Federacja Stowarzyszeń Służb Mundurowych jest otwarta na współpracę w zakresie bezpieczeństwa państwa i pojawiających się nowych zagrożeń (np. terrorystycznych) niezależnie od opcji politycznej a zawsze kieruje się dobrem państwa i jego obywateli.
      - zaproszenie do Federacji przedstawicieli nie zrzeszonych środowisk emerytów służb mundurowych. - nawiązanie bliższej współpracy z organizacjami pozarządowymi, które mają zbieżne cele działania.
      - wyniki konferencji wykorzystać w pracy Zarządu Federacji, poszczególnych stowarzyszeniach, związkach, organizacjach rządowych i pozarządowych. - przekazać informację o konferencji zainteresowanym mediom publicznym.
      - opracować specjalne wydanie Biuletynu Federacji poświęcone konferencji. - opracować cykle tematyczne na stronach internetowych członków FSSM RP.


      źródło:

      http://www.igiifp.byethost12.com/Informacje%20i%20komunikaty.html

      Usuń
    2. Aleksander Ścios,

      ONI robią swoje, a "demokratyczne prawa IIIRP" im to umożliwiają.Niemal trzy dekady istnienia tego polskopodobnego nowotworu wykazują niezbicie, że robią swoje wyśmienicie. I właśnie ta swoboda działania antypolskich ośrodków jest największym oskarżeniem "dobrej zmiany" i jej Wielkiego Sytratega. Nie to jest zatem najważniejsze co ONI robią, ale co MY robimy, żeby im uniemożliwić ich zdradziecką dziłalność. Wiadomo nie od dzisiaj, że wszelka lewizna, muzułmańskie hordy, czy zboczeńcy perfekcyjnie wykorzystują prawo stanowione w myśl zbrodniczych i zakłamanych haseł rewolucji francuskiej "liberty, equality, fraternity". Zatem siłaczy trzeba którzy zmienią nie tylko prawo ale cały system jego egzekwowania z funcjonariuszami włącznie.

      Nigdy dosyć podziękowań dla Gospodarza za wskazywanie takich źródeł ujawniających zamiary Tutejszych i bezsilność, głupotę oraz brak woli zdawałoby się jeszcze rok temu "naszych".
      Jakże marnie na Jego tle wypadają "żurnaliści wolnych mediów".

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  32. OK,OK,panie @A.Ścios. Tacy jak ja nie są ani od obrażania się ani od obrażania.A już na pewno nie od krzewienia POPISKu,któremu na rękę całość już dawno rozkodowanych po-pucz-czików. Miałbym niby uwierzyć w sakowiczowe "newsy",kolejne "mocne postanowienia poprawy" kreatorów cenzury prewencyjnej rodem z komuny i medialnym kreatorom magdalenkowego bałwochwalstwa? Niedawno już była taka krótka chwila,że tzw."niezależni" stanęli nieco okoniem wobec socjotechnicznych tricków "dobrej zmiany" i niby zaczęli pytać.To wychylenie jednak szybko doprowadzono do równowagi i partyjniackiego bałwochwalstwa na rzecz władzy by znowu było po staremu.Nie po to między innymi dostali władzę,aby swoje deale z esbecją tłumaczyć spychologią złego prawa.Takim złym prawem jest m.in.złe prawo lobbingowe na rzecz obcych "biznesów".Takim złym prawem jest prawo o zamówieniach publicznych wykorzystywane przez obcych( "civili" i "milito")i furtka esbeckich "biznesmenów" dot.interpretacji przepisów wykluczających wykonawcę na podstawie art.24 ust.1 pkt.1 pzp. A przecież ci wszyscy oni nie naprawili żadnej szkody Polakom tym bardziej dobrowolnie,a ich szkodliwa działalność nie ogranicza się do warunku niewyrządzenia szkody w okresie "ostatnich trzech lat".Ciekawe na przykład było by sprawdzenie wszystkich granicznych przetargów ochronnych szczególnie w rejonie worka suwalskiego.Jeden z nich pochodzący z urzędu marszałkowskiego "wrót Podlasia" podaje termin zakończenia składania ofert na 25.stycznia 2017r. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  33. "Liberté, égalité, fraternité ou la mort "

    lepiej trzymajmy się pisowni oryginalnej, bo... zęby bolą.

    OdpowiedzUsuń
  34. Wstępując do elitarnego grona Komentatorów tego bloga obiecałem milczeć jak nie będę miał do powiedzenia nic co wzbogaciłoby dyskusję. I tego będę się trzymał. Iluż biednych użytkowników "googla" muszą "zęby boleć".
    https://www.google.com.au/search?q=liberty%2C+equality%2C+fraternity&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b&gfe_rd=cr&ei=2DKDWIiLNszr8Af87pmoDwuj

    OdpowiedzUsuń
  35. @jan kowalski/@rodakvision1

    Co ja tu widzę?
    Swary Zuchów, którzy nie dorośli jeszcze do harcerstwa.

    Brak grzecznych słów by bez urazy kogokolwiek opisać niestosowne popisy dwóch podstarzałych dzieciaków.

    EOT.

    OdpowiedzUsuń